Tajemnicze, gościnne, spontaniczne Pilsko

Mam takie momenty, że nie usiedzę w domu. Męczy mnie praca, duszę się w domowych czterech ścianach. Własnie wtedy, pakuję plecak, zabieram aparat, zakładam buty i jadę w góry 🙂 Tym razem padło na Pilsko. 

Jedno słowo starczyło i na wycieczkę jechałem już z Bratem. Wsiedliśmy do samochodu o 5:30, żeby dwie godziny później wyjść na szlak. Trasa prowadziła z Korbielowa, żółtym szlakiem przez Schronisko na hali miziowej. 

Było mroźno zimno, ale już o 10 wdrapaliśmy się na szczyt. Góra była dla nas łaskawa, ale pokazała pazur. Pozwoliła nam delektować się swoimi wdziękami tylko 15 minut, by potem zasłonić się chmurami i pogonić nas wiatrem i zimnem. Przyznam szczerze, że to był jeden z piękniejszych kwadransów w moim życiu 😉 

Potem była jajeczniczka w schronisku i powrót do domku 😉 Jakże ja to lubię <3 Zostawiam Wam galerię, żebyście również mogli nacieszyć swoje oczy 🙂 

Polecane posty

Zostaw komentarz