Skrzyczne pewnego mglistego poranka

Wydaje nam się, że Skrzyczne to taka niewielka górka, taka niepozorna, w sumie mało wymagająca, a tutaj niespodzianka ! Też potrafi całkiem mile zaskoczyć i wywołać podziw. 

Ten wypad nie był spontaniczny. Myśleliśmy już o nim i szykowaliśmy ekipę już ponad tydzień. Już od poniedziałku nie mogliśmy usiedzieć na tyłkach odliczając czas kiedy w końcu wyjdziemy na szlak. Cieszyliśmy się, chociaż pogody nie wróżyły nic dobrego. 

Nie kładąc się spać ruszyliśmy w drogę koło 1 nad ranem. Im bliżej Białego Krzyża skąd był planowany wymarsz tym mgła stawała się mocniejsza. Na miejscu widoczność była tak słaba, że ciężko było się zaparkować. 

Ruszyliśmy, mimo wszystko, przecież nie może być tak źle cały czas. Poszliśmy mimo iż mówili, że nie warto, że nic nie zobaczymy. Mnie to nie dotyczy ! Zawsze się dobrze bawię w górach, nawet jeśli niczego nie zobaczę. 

Im wyżej, tym widoczność była lepsza. Im bliżej celu, tym miasto w dole rysowało się dokładniej. Z drżeniem serca, zziębnięci oczekiwaliśmy 7:08, kiedy miało pojawić się ONO ! Wyczekiwane Słońce … I wiecie co ? Nie słuchajcie innych, czasem wystarczy odrobina szczęścia … 😉 Zresztą, co ja Wam będę mówił – poniżej kilka kadrów z wypadu 🙂 

Polecane posty

Zostaw komentarz