IV Bieruński Bieg Utopca – mroźna próba charakteru

Do startu namówił mnie Kolega – Kurczak – taki przyjemny, lekki krosik, mówił. Przyznam szczerze, że profilu trasy tak do końca nie analizowałem – wiedziałem tylko, żeby zabrać buty terenowe.

Na liście startowej widniałem już gdzieś koło listopada. Zapisałem się jak to ja pod wpływem impulsu. Tym razem impuls miał na imię Michał i mówił, że będzie fajnie. Załapałem się na listy startowe po najniższej opłacie – 40 zł za 17 km i do tego koszulka w pakiecie – jak dla mnie wypas ! 

Jak to zwykle u mnie bywa nie oglądałem profilu trasy, przebiegu – bo też i po co ? 🙂 Wiedziałem kiedy i gdzie mam się stawić i w którą stronę biec – nie wiem jak Wam, ale z reguły mi to wystarcza do szczęścia.

Selfiak ze startu musi być ! od lewej – Kurczak, Piotrek i ja 🙂

Niesamowicie zmarznięci stawiliśmy się na starcie. Był czas na pogaduchy, sporo znajomych pojawiło się na starcie. Wpadło kilka nowych twarzy – fajnie.

Punktualnie o 10:30 ruszyliśmy w trasę. Trochę asfaltu, lekko pod górkę – nie zapowiadało się nic nadzwyczajnego. Po kilometrze odbiliśmy do lasu, trochę między drzewami i tam dopiero powoli zaczynała się zabawa. Duże otwarte tereny, wiatr, koleiny z zamarzniętego błota, zamarznięte kałuże do przeskoczenia. Do tego trasa cały czas w górę i w dół. Masakra dla płuc, myślałem, że je wypluję. Jak się okazało nie to było najgorsze 🙂

Mniej więcej w połowie trasy zbliżaliśmy się do klimatycznego kościółka na szczycie, który trzeba było obiec. Ten podbieg ostatecznie zweryfikował nasze siły. Potem znowu trochę otwartego terenu, żeby na około 3 km przed metą wpaść do lasu i ostatecznie zostać wykończonym na „hopkach” i dołkach 🙂 Sam finisz kameralny, cichy i spokojny tylko asfaltem, ale znowu z lekkim podbiegiem 🙂  I w końcu meta – jak dobrze, bo byłem już głodny 😉

Po wszystkim medal, ciepła herbatka, i pyszna zupka ! Mniam ! 🙂

Mega mi się podobało, trasa fajna, urozmaicona i zrobiona z fantazją. Przyznam szczerze, że Kurczak robił dziś dość dobrze za motywatora i trzymał tempo – samemu chyba nie chciałoby mi się tak cisnąć pod górkę. Dzięki Michał ! 🙂

fot. M. Urbanik

Ostatecznie zameldowałem się na mecie z czasem 01:31:50 co dało mi 231 msc OPEN i 93  msc w M30

Wielkie brawa dla Organizatorów i wszystkie osoby zaangażowane w przygotowanie tego biegu. Wszystko na miejscu, na czas i widać, że bieg tworzą ludzie z pasją, którym się chce, którzy robią to dla ludzi ! Wielki szacunek drodzy Państwo ! 

 

Polecane posty

Zostaw komentarz