iFrogz Summit Wireless – test dla kumatych

Wiem, że żabki przynoszą szczęście, ale nie o nich będzie tym razem, chociaż poniekąd miałem trochę szczęścia, że iFrogz Summit Wireless trafiły w moje ręce, a konkretnie uszy.

Słuchawki bezprzewodowe były dla mnie wielkim odkryciem. Cenię sobie swobodę ruchów i ten wynalazek przyjąłem z dużym entuzjazmem. Sprzęt od iFrogz nie nie był moim pierwszym rozwiązaniem tego typu, więc szczerze mówiąc wiedziałem czego konkretnie szukam.

 

Jak męczyłem żabki … 


Generalnie nie oszczędzam sprzętu, który dostaję do testów – wychodzę z założenia, że jeżeli produkt jest dobry, to wytrzyma moje użytkowanie. Tak samo było w przypadku Wireless Summit. Towarzyszyły mi codziennie – zarówno w pracy przed komputerem, jak i w nieco mniej sprzyjających warunkach – podczas biegania, jazdy na rowerze, rolkach, desce – nie miały łatwo. Zanim postanowiłem cokolwiek o nich napisać używałem ich ponad miesiąc narażając je na deszcz, błoto i mnóstwo potu.

Pudełko i pierwsze wrażenie … 


Całość przychodzi bardzo estetycznie zapakowana. Nie trzeba otwierać pudełka, żeby rzucić okiem na to, co otrzymujemy. Wszystko dobrze spakowane. W zestawie otrzymujemy:

  1. Słuchawki
  2. 3 rozmiary gumek dousznych (razem z tymi na słuchawkach)
  3. 3 rozmiary listków gumowych (razem z tymi na słuchawkach)
  4. Kabelek do ładowania.

Zawartość tym bardziej przypadła mi do gustu, ponieważ była czerwona – ubóstwiam ten kolor – już na starcie widać było, że wkładając je do uszu otrzymam + 10 do szybkości, + 5 do zajebi**ści 🙂

 

Pierwsze wrażenie dobre. Słuchawki niewielkie, lekkie, dobrze spasowane. Kabelki wykonane z miękkiego silikonu. Zaczep na pilociku zrobiony z miękkiego silikonu z magnesem – ułatwia to mocowanie całości do koszulki, plecaka, czy czapki, a dodatkowo pomaga w zwijaniu przewodu. Różnica między rozmiarami elementów wymiennych wystarczająca, żeby dopasować je tak, aby leżały wygodnie w uchu.

Wrażenia z użycia !


Słuchawki dobrze leżą w uchu. Co ciekawe dość dobrze wytłumiają dźwięki otoczenia – nie trzeba ich mocno wkładać do ucha, żeby osiągnąć zadowalający efekt. Listek pomaga w utrzymywaniu słuchawki  – jest praktycznie nieodczuwalny, chociaż po 20 km w upale potrafi czasem lekko dokuczyć.

Sama jakość dźwięku jest bardzo dobra. Otrzymujemy całkiem dobrze i czysto grające słuchawki, które bardzo dobrze przekazują nam dźwięk – tak dobrze, że zacznie Wam zależeć na jakości nagrań !

Bateria wytrzymuje spokojnie koło 5 h, oczywiście wszystko będzie zależało od jakości połączenia z telefonem, oraz głośności muzyki. Ja osobiście nie oszczędzałem ucha i spokojnie wystarczało mi na 3 dłuższe treningi. Ładowanie jest dość szybkie i odbywa się za pośrednictwem kabla microusb – czyli standardowego przewodu dla większości telefonów.

Pilot dobrze się sprawuje, nawet w pełnych rękawiczkach rowerowych trafienie w przyciski nie jest problemem. Magnes do mocowania dobrze trzyma.  Dodatkowo posiada wbudowany mikrofon, który działa dość głośno i wyraźnie, nawet podczas wiatru przy jeździe na rowerze.

Słowo o zasięgu. Słuchawki łączą się za pośrednictwem bluetooth 4.0, więc będą kompatybilne z urządzeniami z tym standardem połączenia. W warunkach domowych/biurowych spokojnie osiągniemy około 8-9 m zasięgu w linii prostej (bez ścian). Na zewnątrz czasem bywa różnie. W 99% czasu używania nie robiły żadnych problemów, ale zdarzało się – zwłaszcza przy gorszej pogodzie, że zrywały połączenie na drodze kołnierzyk koszulki na plecach -> kieszonka na telefon na tyłku. W takim przypadku pomagało zamocowanie odbiornika na daszku czapki odwróconej do tyłu. Być może była to przypadłość mojego telefonu, ale zdarzyło się tak ze dwa razy podczas treningów na bieżni.

Osobiście brakowało mi logicznego powiadomienia o stanie baterii urządzenia – czy to za pomocą diody, czy dźwiękowo np. po naciśnięciu przycisku. Informacja pojawia się po sparowaniu z telefonem – koło ikonki połączenia bluetooth.

 

 

PODSUMOWANIE … 


iFrogz Summit Wireless to sprzęt z dobrym stosunkiem jakość – cena. Mimo wystawienia ich na ciężkie warunki, gdzie dość często były zalewane przez deszcz, lub pot wytrzymały próbę, a mówiąc szczerze – kompletnie nic sobie z tego nie zrobiły i działają równie dobrze, jak na początku. Dobrze się trzymają, nie wypadają, doskonale przekazują dźwięk. Jak dla mnie rewelacja, polecam !

 

96

Wygląd

10/10

    Wytrzymałość

    10/10

      Wygoda użytkowania

      9/10

        Cena

        10/10

          Jakość

          10/10

            Plusy

            • Waga
            • Wykonanie
            • Jakość dźwięku
            • Tłumienie otoczenia
            • Bateria

            Minusy

            • Kabelki czasem się plątają
            • Brak powiadomienia o baterii

            Polecane posty

            Jeden wątek dla “iFrogz Summit Wireless – test dla kumatych

            1. Gigi

              Ciekawa sprawa… mój chłopak ma właśnie urodziny i potrzebuje nowych słuchawek, więc wielkie dzięki za merytoryczną ocenę sprzętu. BTW aktywny z Ciebie gość…

            Zostaw komentarz