Bieganie z trenerem – czyli podejście sceptyka

„Przewijam instagramy, fejsbuki i co widzę ? Sami trenerzy, dietetycy, koucze ! … W tym wszystkim zostaje jeszcze miejsce na spontan i pasję ?” – tak, dobrze myślicie, to moje słowa. Napisałem je na fanplejdżu około 2 tygodni przed rozpoczęciem treningów.

Temat biegania pod okiem trenera nie mógł trafić na bardziej sceptyczną osobę. Robienie czegoś pod niejakie dyktando i działanie dla przyjemności w żaden sposób nie chciały iść dla mnie w parze ! Jak to w życiu bywa, trafiło i na mnie.

Jako Ambasador Silesia Marathon dostałem propozycję biegania pod okiem Trenerki Joanny z I-Sport.pl – w sumie, czemu nie – zgodziłem się – idąc z założeniem, że na pewno nikt nie jest w stanie namówić mnie do niczego, co nie przyniesie mi radości !

Pierwsza rozmowa z Asią – zapowiada się dobrze. Sympatyczna, pełna energii, twierdzi, że mnie pogoni – ok.

Rejestracja, logowanie, pojawił się plan – działamy.

Pierwsze treningi na rozbieganie nóg, na poznanie się z Trenerem, sprawdzenie organizmu. Takie bieganie to nie wyzwanie, sam też tak latałem – bez trenera. Pojawiają się kolejne jednostki – coo ? 6 km w tempie 4:50 ? Przecież ja tego nie zrobię – no dobra, zgodziłem się, spróbuję ! Ciężko jak cholera, ale … jest satysfakcja. Kolejny wpis, tym razem podbiegi – cholera – jest energia i chęć do pracy.

Z mojego rozleniwienia nie zostało ani śladu. Znowu pojawiła się chęć, czuję głód pokonywania kilometrów, niechciej zostaje w domu, gdzieś za szafą. Zwiększamy obciążenia treningowe, ale o dziwo nie wpływa to w negatywny sposób na mój organizm. Odblokowała mi się głowa, potrafię szybciej, mocniej i dłużej. Stałe monitorowanie i konsultowanie postępów również ma dobre strony. Przyznam szczerze, że sam się zdziwiłem !

Jak w praktyce wygląda taka współpraca ? 

Kontraktuje się z Tobą telefonicznie trener i przeprowadza wywiad na podstawie którego układa konkretny plan. Zakładasz konto na stronie, wypełniasz kilka ankiet, tak, żeby umożliwić jak najlepsze dopasowanie planu. Kiedy wszystko jest już ułożone otrzymujesz treningi w kalendarzu z wyprzedzeniem około 1,5 tygodnia. Każdy trening z opisem, a nawet – jeżeli jest to konieczne z filmami dotyczącymi wykonywania konkretnych ćwiczeń.

W ramach planu otrzymujesz nie tylko treningi biegowe, rowerowe, czy związane z pływaniem, ale również zestawy ćwiczeń na wzmocnienie mięśni. W planie zawarta jest również regeneracja np. basen + sauna.

Trener na bieżąco monitoruje Twoje postępy, kontaktuje się z Tobą telefonicznie, tekstowo, w wybranej przez Ciebie formie. W przypadku konieczności modyfikuje treningi, obniżając, lub podnosząc tempo, czy obciążenie.

Przyznam szczerze, że w praktyce działa to całkiem sprawnie.

Czy jest Ci potrzebny trener ? 

Opisałem Ci moje doznania, wspomniałem jak wygląda to ze strony technicznej – sam niedawno byłem zainteresowany jak to może działać. Co do odpowiedzi na pytanie – myślę, że dużo tu zależy od nas. Jeżeli jesteś leniem i wizja tego, że ktoś nad Tobą czuwa – tak jak u mnie – pomaga Ci w wyjściu na trening, to jest to dobra opcja. W moim przypadku dobrze działa również świadomość, że Ktoś czuwa nad tym co robię i nie pozwala mi przesadzać – a mam do tego skłonności.

Jedno jest pewne – zmieniłem pogląd na tematy związane z treningiem i opieką trenera. Przynosi mi to sporo radochy, czuję postęp i zrozumiałem, że z wylewania potu i dochodzenia momentami do granic możliwości można czerpać radość i energię.

Polecane posty

Jeden wątek dla “Bieganie z trenerem – czyli podejście sceptyka

  1. To super, że Ci się podoba, i że jest progres! ❤️

Zostaw komentarz