Biathlon dla każdego – Żory – relacja

Za sprawą Marcina (Różyk z Rymera) i Firmy Wysowianka zostałem namówiony do spróbowania swoich sił w nowej dyscyplinie, jaką jest biathlon.

Dla nie wtajemniczonych, to dyscyplina polegająca na bieganiu 3 x 500 m z przerwami na strzelanie. W tym przypadku to drugie odbywało się za pomocą wiatrówek laserowych, więc zabawa całkowicie bezpieczna.

Warto dodać, że przed startem wiatrówkę miałem w ręku tylko raz … godzinę przed 😉

Przyjechaliśmy do Żor trochę wcześniej, właśnie po to, żeby móc spróbować przed samymi zawodami jak się z tego strzela. Powiem Wam nie było dobrze, 2 trafienia na 5 nie wróżyły wielkiego sukcesu. No ale co tam … jak się bawić, to się bawić 😉

Nazbierało się trochę znajomych ludzików, poznałem nowe osoby, było fajnie. Niedaleko był świetny plac zabaw dla nieco starszych, więc w oczekiwaniu na start mieliśmy co robić.

Dlaczego oczekiwanie na start ?
Zawodnicy startują co 30 s. w celu uniknięcia tłoku na strzelnicy. Było sporo kategorii dla dzieciaków, więc od pierwszego zawodnika czekaliśmy około 1,3 h. Ale było ciepło, więc do zniesienia 😉

Przyszła moja kolej, 3, 2, 1 start. To, że 500 m to będzie szybki bieg, to było wiadomo. Dawno nie biegałem tak szybko i nie było za prosto. Skończona pętla, padam, łapię wiatrówkę…cholera – góra, dół, góra, dół … hmmm, ach ten wielki brzuch. Wstrzymałem oddech … pach … trafiony … pach … trafiony 🙂 Pierwsza runda moja, 5/5. Lecę … znowu męka, wypluwam płuca … strzelam … pach … pach 4/5 – jest dobrze.

Wywiesili wyniki i co ? 7 miejsce na 24 startujące osoby … cholera … marnuję się chyba w zwykłym bieganiu 😛

Już 1 października wyrównamy rachunki ! Będę !

Jeżeli jesteście zainteresowani, macie więcej informacji:
http://www.wysowianka.pl/biathlon/

Polecane posty

Zostaw komentarz