Archiwum
Facebook
Instagram

Garmin Forerunner 620

recenzja, opinia, zdjęcia !

Orlen Warsaw Marathon 2015

Spełniłem swoje marzenie !

TomTom Runner Cardio

Pomiar z nadgarstka ? Proszę bardzo !

Rolki Blackwheels od PRESTO

Jak rolki stały się naszą pasją !

Garmin Forerunner 220

recenzja, opinia, zdjęcia !

Garmin Forerunner 910XT

Sprzęt dla wymagających !

Leśne Run 2015

Zapraszamy !

czwartek, 19 maja 2016

15 Cracovia Maraton - relacja, zdjęcia

15 PZU CRACOVIA MARATON przeszedł już do historii. Niestety mówię to z pewnym smutkiem w głosie, ponieważ był to dla mnie wyjątkowy, rewelacyjny weekend pełen wrażeń, nowych wyzwań.

Dzięki temu biegowi poznałem mnóstwo ludzi pełnych pasji i chęci do życia. Zobaczyłem mnóstwo rzeczy i doświadczyłem nowych rzeczy. Coś niesamowitego ! :)

Ale po kolei, bo w emocjach nieco się rozpędziłem. Maraton odbywał się w niedzielę, ale za sprawą EXPO i TomTom'a my zjawiliśmy się już w czwartek wieczorkiem.

Spakowaliśmy rzeczy i w czwartek o 20 byliśmy już na miejscu, w hotelu. Cel misji hotel Ibis Budget, prawie centrum miasta. Zakwaterowanie, rozeznanie w sytuacji i na Rynek. Wybraliśmy się z Żoną na spacer, odwiedziliśmy Sukiennice, Smoka, trochę się odprężyliśmy. O 22 przyjechała Ola, odebraliśmy Ją z dworca i poszliśmy znowu na Rynek napić się herbaty ...

W piątek spotkała nas miła niespodzianka. Na 12 mieliśmy stawić się na Expo, a tymczasem okazało się, że Organizator zadbał, żeby nam się nie nudziło. Na 11 zapowiedział zwiedzanie podziemnej części Rynku. Coś niesamowitego. Blisko 2h zwiedzania z przewodnikiem ! Świetna sprawa.

Koło 14 udało nam się dotrzeć na stoisko. Silną ekipą rozpoczęliśmy podbój. Ramię w ramię ze Sklepem Biegacza z Katowic doradzaliśmy, sprzedawaliśmy i działaliśmy na stoisku. Dzięki wszystkim, którzy nas odwiedzili.


Wieczór zleciał pod znakiem kolacji, a Ola odwiedziła jeszcze nocny bieg RMF FM. Zmokła jak kurka, ale wróciła radosna, szczęśliwa i spełniona ;)


Sobota, to znowu stoisko + kolacja, fajnie, sympatycznie i wesoło. !

Najważniejsza z tego wszystkiego była niedziela, czyli dzień biegu !
Na 8:00 stawiliśmy się pod pomnikiem na Rynku na wspólne zdjęcie TomTom Team. Poznaliśmy znowu mnóstwo ludzi m.in. ekipę wkurw_team. Świetne ludzki. Szybkie ogarnięcie i już przed 9:00 staliśmy w strefach. O dziwo było tak ciasno, że nie było miejsca dla nas ... ale kto by się przejmował takimi szczegółami ;)
9:00 wystrzał startera i stoimy, było tak dużo ludzi, że ruszyliśmy w momencie, kiedy czołówka była już w okolicach 3-go kilometra ;) Na bogato :)

No i poszło, biegniemy. Trochę się powygłupialiśmy, ale najwyższa pora przełączyć głowę w tryb walki. Zakładałem okolice 4 h. Nie chciałem trzymać się zająca, postanowiłem walczyć sam. Mnóstwo ludzi, starałem się uśmiechać, duuużo uśmiechać, to mnie trzymało w mocy. Udawało się trzymać tempo po 5:30. Sprawnie działające punkty odżywcze, dużo dopingu. Zanim się zorientowałem byłem już na półmetku. Nawrót i wio. Na trasie było dużo odcinków, gdzie mijaliśmy się z innymi biegaczami, świetna sprawa, pozwala oderwać myśli od faktu sporego wysiłku.

Do 30 - go kilometra szło łatwo. Głowa pamiętała, że może być ciężko. Prawdziwa walka zaczęła się od 37 kilometra. Pojawiły się bóle w udach, głowa już nie chciała. Starałem się uśmiechać do ludzi, ale nie szło mi to już tak łatwo. 39, 40 km i głowa już nie daje rady. Podbiega do mnie gość i zagaduje, okazało się, że jest z Zielonej Góry i walczy o złamanie 4 ;) Pogadaliśmy, kazałem Mu lecieć ... dzięki ! Trochę mnie podbudował. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się Wojtek, nadbiegł Yaro i już nie było mi ciężko. Szybka wymiana zdań i już lecimy. Każdy w swoim tempie, ale w zasięgu ręki. Ostatnie metry, Agnieszka macha mi ze strefy dla fotoreporterów, wpadam na metę i jak zwykle wszystko jak migawka. Zdjęcie z kolegą, z Zielonej Góry, gratulacje, poklepywania, medal, folia, kanapki ... :) I już jestem  z Żoną ! Złamałem 4 h ;) Było bosko, aż się wzruszyłem ;)

Żona doprowadziła mnie do namiotu TomTom'a. Naciągnąłem spodnie i kolejna niespodzianka od Organizatora. Obiad na tarasie Sukiennic ! Coś pięknego. Pojadłem, napiłem się kawy i od razu humor się poprawił :)

Było bosko ! :)

Świetna organizacja, wszystko na czas. Świetny medal, fajne koszulki. Nie ma się czego przyczepić. Dobrze zaopatrzone punkty odżywcze ! :) Ja tu jeszcze wrócę ! :) 

Potem już tylko zebrać stoisko, spakować się, pożegnać i trzeba wracać do domu.
To był cudowny weekend pełny cudownych przeżyć. Było bosko.

Dzięki dla Żony, ekipy, odwiedzających stoisko, wolontariuszy, służb, Organizatorów ... wszystkich ! Jesteście niesamowici ! :)

Pozdrowienia też dla ekipy z hotelu. Świetny hotel i świetni ludzie ! :)




czwartek, 5 maja 2016

Jak namówić ciało do współpracy !

Zła pogoda, wiatr, deszcz, za ciepło ... ech te wieczne wymówki :) Siedzisz w domu, patrzysz za okno, chce Ci się ruszyć, ale głowa mówi, że kanapa jest taka wygodna.

Podpowiem Wam jak mnie się to udaje !

Zakładamy malutki cel do którego uda się dojść, taki całkiem niepozorny. Dam Wam przykład. Siedzę w domu, pojeździłbym na rowerze, ale już 15, pochmurno, trochę wieje, gdzie tam będę chodził. Pomyślałem i wpadłem, że jadę do Rodziców na działkę. Szybko się ubrałem, pojechałem :) Wypiłem kawę, pogadałem i w drogę do domu. Ale ... w sumie czemu do domu jak tak całkiem niedaleko są fajne miejsca ... jadę jeszcze tam :) W ten oto sposób z 10 km wyszło 50 km połączone ze zwiedzaniem okolicy :)

Postawiłem sobie jasny cel ! 

Co by było, gdyby jednak skończyło się na powrocie z działki do domu ? Nic ! Byłby sukces, bo cel osiągnąłem, ruszyłem się z domu, głowa przewietrzona :)

W ten sposób łatwo oszukać głowę. Trzeba jednak pamiętać, żeby cel był malutki, ponieważ zakładając zbyt wielki cel możemy go nie osiągnąć i pozostanie niesmak i rozczarowanie. Idąc biegać załóż, że idziesz tylko na 2 km. Jak już ruszysz nie będzie Ci się chciało wracać tak szybko do domu, jeżeli wrócisz, trudno, ale cel osiągnięty ;)

Spróbujcie, to działa ;) 

A może macie jakieś własne sposoby na motywację ? :)

Pozytywnie ! :) 

środa, 4 maja 2016

GOLF I NOWE TECHNOLOGIE – CONNECTED LIFE GOLF ACADEMY (komunikat prasowy)



Już w maju startuje jedyny w swoim rodzaju cykl eventów dla decydentów z branży nowych technologii – Connected Life Golf Academy. Prezesi, dyrektorzy i menedżerowie firm działających m.in. w obszarze IoT będą spotykać się przez 6 miesięcy, by pod okiem profesjonalnego trenera uczyć się podstaw gry w golfa, ale też w niezobowiązującej atmosferze wymieniać się wzajemnymi doświadczeniami.

„Od lat jesteśmy blisko związani z branżą new tech, a zwłaszcza Internet of Things. Podczas rozmów z partnerami biznesowymi czy organizowanych przez nas konferencji wielokrotnie odbieraliśmy sygnały o potrzebie cyklicznego spotykania się i networkingu w nieco luźniejszej atmosferze” – wyjaśnia Paweł Kacperek, redaktor naczelny Connected Life Magazine, organizator Connected Life Golf Academy. „Golf jest idealną do tego okazją. Stanowi świetny relaks dla umysłu i ciała, a zarazem jest doskonałym tłem dla nieformalnych rozmów i nawiązywania kontaktów. W ostatnim czasie dyscyplina ta dynamicznie zyskuje na popularności w Polsce, powstają kolejne kluby i ligi golfa, lecz brak było jak dotąd wydarzenia skierowanego ściśle do branży new tech. Postanowiliśmy tę lukę wypełnić”.

W Connected Life Golf Academy udział może wziąć każdy. Zapisy prowadzone są na stronie: golf.clmag.pl. Akademia startuje w maju, a kończy się na przełomie października i listopada. Spotkania będą się odbywać co 2 tygodnie (z reguły w środy) na terenie jednego z czołowych klubów golfowych w Polsce: Golf Park Józefów pod Warszawą.

Poza okazją do cyklicznych spotkań i wymiany doświadczeń, Connected Life Golf Academy to przede wszystkim możliwość nauki oraz zwiększania swoich umiejętności gry w golfa. Uczestnicy pod okiem profesjonalnych trenerów będą brać udział w zajęciach praktycznych (nauka gry krótkiej, długiej, puttowania) i konkursach z atrakcyjnymi nagrodami, a po zakończeniu Akademii będą mogli odbyć przyśpieszony kurs na Zieloną Kartę, czyli golfowe „prawo jazdy” uprawniające do gry na polach na całym świecie.

Co wyróżnia Connected Life Golf Academy spośród innych kursów nauki gry w golfa? Fakt, że jako redakcja technologiczna, podczas każdego spotkania będziemy prezentować uczestnikom najnowsze rozwiązania z zakresu Internet of Things i gorąco o nich dyskutować. Członkowie CLGA będą mieli możliwość nie tylko przeczytania o nowościach rynkowych, lecz dostaną je do ręki, by zobaczyć, czym inne firmy chcą zaskoczyć rynek.

 Zatem, jeśli interesują Was zagadnienia z zakresu Connected Cars, Smart City, Smart Home czy mHealth – Connected Life Golf Academy to miejsce, w którym powinniście spędzać swój wolny czas.

Więcej szczegółów na golf.clmag.pl

niedziela, 1 maja 2016

KeySmart - test, recenzja, opinia

Moja dusza gadżeciarza została mocno pobudzona, kiedy wpadłem w internecie na KeySmart. Coś nowego, fajnego, świeżego, co bardzo mocno chciałem sprawdzić i wypróbować.

Dzięki uprzejmości Firmy udało mi się zdobyć gadżet i sprawdzić go na własnej skórze.

Czym tak naprawdę jest KeySmart ? To organizer, który pozwoli uporządkować klucze w kieszeni. Pomieści do 100 kluczy, a sam zajmuje tyle co paczka gum do żucia.


Do wyboru mamy wersję normalną, oraz rozszerzoną, do której włożymy dłuższe klucze. Oprócz kluczy znajdziemy w ofercie mnóstwo akcesoriów typu linijka, śrubokręt, pamięć USB, czy zawieszka do kluczy. Jeżeli lubimy naprawdę odporne rzeczy możemy wybrać wersję tytanową, w której nasze klucze naprawdę będą bezpieczne !

Co w zestawie ? 

Wersja, która trafiła do mnie, to KeySmart extended, razem z klipsem do zawieszenia przy pasku, bądź w kieszeni plecaka. Do zestawu trafiły również śrubki, oraz podkładki, które umożliwiają montaż większej ilości kluczy.

Wykonanie ... 

Całość wykonana jest bardzo solidnie, a lakier dobrej jakości. Gadżet stosunkowo łatwo się skręca i daje dużo frajdy.


Czy serio porządkuje klucze ? Tak, jest w stanie zmniejszyć objętość kluczy w kieszeni. Znika dźwięk dzwonienia, a całość po złożeniu przypomina scyzoryk. Idealnie mieści się w kieszeni i zajmuje naprawdę niewiele miejsca.  




PODSUMOWANIE

Czy warto zakupić KeySmart ? Wydaje mi się, że jeżeli macie dużo kluczy i dość bałaganu w kieszeni, to warto. Fajnie wykonane, łatwe do złożenia i przyjemne w użytkowaniu. Docenicie zwłaszcza jeżeli trenujecie i nie macie gdzie włożyć kluczy wychodząc na trening. Polecam !

A kupić możecie: TUTAJ

Boot Bananas - test, recenzja

Tym razem porozmawiamy o bananach. Ale nie takich do jedzenia, spokojnie, nawet jeżeli nie przepadacie za tym owocem zostańcie jeszcze chwilę, zainteresujecie się :).

Czym jest Boot Bananas ? To nic innego jak dezodorant do naszych zmęczonych butów w nowej formie. Całość to dwa ciężkie woreczki w kształcie bananków, które wkładamy do buta.

Wewnątrz bananów znajdziemy mnóstwo naturalnych składników, które niezwykle szybko uwalniają zapach. Znajdziemy tam olejki lawendy, paczuli, drzewa herbacianego.

Pachną nieziemsko ! :)




Czy faktycznie dają radę ?

Wypróbowałem je na butach po maratonie. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że po takim dystansie miały prawo brzydko pachnieć. Banany poradziły sobie z nimi w jedną noc.

Tak samo było z butami rowerowymi. Od dłuższego czasu nie mogłem sobie poradzić z brzydkim zapachem. Boot Bananas odświeżyły je w czasie jeden nocy,



Powiem szczerze, że obawiałem się, że intensywny zapach lawendy będzie czuć w całym domu, jednak jak się okazało całość zostaje skumulowana wewnątrz buta i praktycznie nic nie wydostaje się na zewnątrz.



PODSUMOWANIE

Jak dla mnie rewelacja. Ciekawa alternatywa dla słabo działających dezodorantów do butów. Fajnie zapakowane nadają się również na prezent. Uszy umożliwiają łatwe przechowywanie. Super, Polecam ! :) 


piątek, 15 kwietnia 2016

Masło orzechowe active Primavika - test !

Jakiś czas temu dostałem paczkę produktów od Firmy Primavika. Zestaw zawierał m.in. pasztety, paprykarze, masła orzechowe. Wszystko zdrowe i przygotowane dla wegetarian.

Przyznam, że dla mnie to coś zupełnie nowego, bo osobiście jestem zadeklarowanym mięsożercą i uważam, że zupa, albo brak mięsa w obiedzie, kanapce, to nie jedzenie !

A dziś będzie o maśle orzechowym ACTIVE z linii produktów tejFirmy.

Czytając etykietę nie dowierzałem oczom. Brak soli, glutenu, cukru. soi ! Same orzeszki ? No way ! Otworzyłem, powąchałem - faktycznie, pachnie orzeszkami :) Wydawało mi się, że nie przepadam za masłem orzechowym, wydawało mi się ! Było tak pyszne, że zgrzeszyłem i zjadłem pół słoika - łyżką, bez dodatków.

Produkt smakuje jak czyste, zmielone orzeszki. Próbowałem już kilka maseł, ale z tym będę zostawał na dłużej. I powiem Wam, że ta ilość orzechów daje solidnego kopa ! A, że orzeszki mają same w sobie kalorie ? Czasem można, zwłaszcza w tak zdrowym wydaniu ! :) POLECAM !

Pozytywnie !



środa, 13 kwietnia 2016

BICI - zestaw kolorowych ubrań na rower - test


Zarówno w bieganiu, jak i w rowerze uwielbiam kolory. Nie lubię być szary, szary, nijaki, muszę się wyróżniać.

Tym bardziej do gustu przypadła mi odzież od Firmy Bici. Wybór wzorów i konfiguracji jest dość spory. Znajdziecie coś dla siebie niezależnie od tego, czy tak jak ja lubicie się wyróżniać, czy chcecie się wtopić w tłum.

Testowany przeze mnie komplet, to zestaw długich spodni na szelkach wraz z bluzą kolarską. Zestaw był dla mnie ciekawostką, bo nigdy nie używałem spodni z szelkami, w sumie nie wiem dlaczego !



WRAŻENIA

Całość przyjemna w dotyku, gładka, a przez co trudna do zabrudzenia, co ewidentnie jest in plus. Udało mi się przejeździć w nim koło 300 km w różnych warunkach, od słońca, przez śnieg, aż po deszcz. Komplet wygodny, dobrze trzyma się na swoim miejscu. Nie zsuwa się, nie podwija. Jak dla mnie rewelka.

... bluza

Dostępna : TUTAJ

Bluza z trzema kieszeniami z tyłu. Spokojnie mieści się telefon, portfel, klucze i wiele innych drobiazgów.

Dodatkowo wyposażona w odblaski dla poprawienia widoczności. Czy ciepła ? To jest kwestia indywidualna, przy 10 stopniach wystarcza mi jako druga warstwa wraz z t-shirtem. Gumka w pasie zapobiega ściąganiu.

... spodnie

Dolna część to spodnie na szelkach. Do tej pory nie używałem, od tego momentu nic innego nie wchodzi w grę. Dzięki szelkom całość genialnie leży i powoduje podwyższenie komfortu używania. Jak przystało na spodnie rowerowe te również posiadają "pieluchę". Warto wspomnieć, że wspomniana wkładka mocno odbiega jakościowo od podobnych dostępnych w podobnych cenach w "sieciówkach". Wygodna, z otworami dla lepszej wentylacji. Nawet przy dłuższej jeździe nie powoduje dyskomfortu i odparzeń ! Rewelacja ! Spodnie również posiadają odblaski przy zamkach na kostkach dla lepszej widoczności.



PODSUMOWANIE

Jak dla mnie zestaw rewelacyjny. Jeżdżę sporo i trochę ubrań rowerowych już przerobiłem, ale to jest najwygodniejszy jak do tej pory zestaw. Stosunek jakość / cena na dobrym poziomie, warto zainwestować i jeździć komfortowo, tym bardziej, że nadchodzi sezon na długie wyjazdy. Polecam z czystym sumieniem i zaręczam, że będę użytkował dalej !

Gdzie zamówić ? TUTAJ








poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Nocny Runmageddon Silesia Rekrut 2016 - relacja


Runmageddon Silesia w wersji REKRUT to druga edycja tego biegu w której miałem przyjemność brać udział osobiście. Nie wiem, czy słowo bieg, to dobre określenie dla tego, co tam się działo, ale uznajmy, że możemy podciągnąć go pod tą kategorię ;)

Moja fala startowała o 23, więc czasu na myślenie miałem wystarczająco dużo. Okazało się, że na starcie stajemy razem z Piotrem (Testy Outdoorowe). Jak się później okazało brnąć samemu przez las nocą byłoby dość nieprzyjemnym doznaniem :)

22:20 zabrał nas autobus i powiózł w stronę startu. Tam dużo ognia, głośna muzyka i atmosfera walki. Delikatne sugestie, żeby mocno buty zawiązać, bo błoto, bo woda ... taa .. jasne ;)

23:00 wystrzał armaty i poszli !

To był jakiś koszmar. Błoto po łydki, mnóstwo błota, do tego brodzenie po pas w wodzie. Czegoś takiego nie widziałem. Z bieganiem było o tyle ciężko, że momentami problem było wyciągnięcie nogi wraz z butem, a co dopiero mówić o czymś szybszym niż marsz.
Cała trasa była naprzemiennym taplaniem się w wodzie i błocie z występującymi co jakiś czas przeszkodami wymagającymi dodatkowo czegoś więcej niż zmagania z naturą. Do tego zimno, strasznie zimno.



Założenie było trochę powyżej godziny, może trochę więcej. Trasa była tak wycieńczająca, że do mety dotarliśmy po dwóch, męczących, zabójczych godzinach, żeby na koniec dostać jeszcze lanie od rugbystów ;) Pozdrawiam blondynkę, która rzuciła mną o ziemię ;)



Generalnie coś pięknego !

Najfajniejsza była ostatnia ściana, już na stadionie, gdzie zastanawiając się nad możliwym sposobem na jej pokonanie nadbiegła grupa dziewczyn krzycząc "AAAA uzależniony od ruchu", to było fajne ;) a przy okazji nie ukrywajmy, kto nie lubi przerzucać przez przeszkody fajnych dziewczyn ? ;)

Po wszystkim byłem tak mokry, zmęczony i przemarznięty, że nie potrafiłem opanować drżenia. Problemem było nawet przebranie się w suche ubrania.

Gratulacje dla wszystkich, którym udało się ukończyć !

Upragniony medal - zdj. Olivia Płaczek


PODSUMOWANIE

Kolejna edycja, gdzie każdy znalazł coś dla siebie. Twardziele rywalizację i możliwość sprawdzenia się w trudnych warunkach, Ci, którzy cenią dobrą zabawę mogli poczuć to, z czego słyną tego typu zawody, czyli współpracę i chęć współdziałania.

Jak zwykle Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Jak pokazał sobotni przykład z roku na rok mają coraz więcej fantazji, a poziom rywalizacji znacząco się poprawia. Było ciężko, brudno, ale przecież o to chodzi ! Po to tam idziemy ;) Już w październiku kolejna edycja ! Mam nadzieję, że również będzie mi dane wystartować, to uzależnia ! :)


Z Piotrem przed startem !

Na mecie okazało się, że jest nas więcej !
Upragniona meta, którą nie tak łatwo było zdobyć !





Etixx Silesiaman Duathlon Katowice 2016 - relacja

Miniony weekend był dość aktywny, ba ! To chyba nawet mało powiedziane.

Niedziela przeleciała szybko, pod znakiem Etixx Silesiaman Duathlon w dolinie 3-ech Stawów w Katowicach.

Dla nie zaznajomionych z tematem - duathlon, to taki triathlon dla nie potrafiących pływać ;). Do przebycia dystans 5 km biegiem, 22 rowerem, 3 biegiem. To tyle z teorii, teraz trochę praktyki.

Na początku warto zaznaczyć, że był to mój debiut w tego typu zawodach, więc nie da się ukryć, że lekki stres towarzyszył :)

Zjawiłem się z rana, szybki pogląd sytuacji, odbiór pakietu. Biuro zawodów sprawnie radziło sobie z tematem, praktycznie bez kolejek. Tyle ze znajomych rzeczy. Reszta to było dzieło obserwacji i naśladowania, wszystko było nowe. Szybkie składanie roweru, oklejenie go, numer na kaski i już byłem w strefie zmian :)




Rower zaparkowany, jest jeszcze czas na chłonięcie atmosfery zawodów. Czas na śledzenie poczynań dzieciaków i tych odrobinę starszych w ich startach. Atmosfera super.

11:30 odprawa techniczna. Krótkie wprowadzenie w trasę, zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo. Uff, przynajmniej widziałem którędy mam się poruszać i jak to się dzieje, że nie stratujemy się na trasie :P Potem krótka rozgrzewka i ...

...START !

Najpierw 5 km biegu. Wokół stawów. Pogoda nie rozpieszczała, ale bywało gorzej. Udało się utrzymać tempo w okolicach 5 min/km. Wbiegam na strefę zmian, ogląd sytuacji, jest dobrze, większość rowerów stoi. Zakładam buty, zarzucam bluzę, przepinam numer i biegnę z rowerem. No właśnie ... ciężko się biega w butach rowerowych :D. Jadę, hmm, czemu te szosy jadą tak szybko, zaraz, przecież tego pana wyprzedziłem w biegu, ej, halo ! Jak to ?
Wracam do strefy zmian, a tam znowu większość rowerów na swoich miejscach, jednak to już niedobra dla mnie informacja. Trochę się zdemotywowałem, ale przecież jeszcze 3 km przede mną :) Przebieram się, biegnę. 500 m, 1 km, zaczynam wyprzedzać tych, którzy przegonili mnie na szosach :) Jest fajnie ;)


Ostatecznie mój czas to 1:43:13, miejsce 120 / 140. Nie ma rewelacji, ale nie posiadając szosy na cud nie liczyłem. Startowałem bardziej dla sprawdzenia siebie i uważam, że zaliczyłem próbę !

Czy to, że nie miałem maszyny takiej jak inni miało spowodować, że nie wystartuję ? NO WAY ! Próbujcie, nawet jeżeli już na starcie wiecie, że będzie ciężko. Dla siebie, dla własnej satysfakcji ;)
Było niesamowicie :)

A dla mnie też przyjdzie pora. Już niedługo Etixx Silesiaman Triathlon organizuje Duathlon w Parku Śląskim. Tym razem będzie to edycja Crossowa, czyli rowerki MTB będą wręcz niezbędne. Będzie się działo ! ;)

Więcej zdjęć : TUTAJ

Zdjęcia z ręki mojej Żony Agnieszki ;)


PODSUMOWANIE

Było rewelacyjnie. Impreza kameralna, ale na wysokim poziomie. Sporo dobrych zawodników, ale dla tych słabszych również znalazło się miejsce. Super organizacja ! Był to mój debiut, ale wcale tego nie odczułem :) 

Pozytywnie ! :) 

sobota, 2 kwietnia 2016

Leśne Run - Wiosna 2016 - relacja, zdjęcia


Sobotnia pobudka o 5 rano, gdy za oknem temperatura 0 stopni zawsze wróży mnóstwo pracy. Tak, to był dzień wiosennej edycji Leśne Run. Śniadanie, kawa i trzeba ruszać żeby zdążyć wszystko przygotować, zanim zaczną schodzić się ludzie. A zapowiadało się Ich naprawdę sporo. Listy uczestników szybko się zapełniały, więc nie było miejsca na fuszerkę ;)

6 rano, wsiadamy w samochód terenowy i jedziemy w las rozwiesić taśmę, oznaczyć kilometrówki. Od tego momentu wszystko dzieje się samo. Tu już nie ma miejsca na myślenie, tutaj trzeba działać. Za późno na rozmyślanie. Z tym jest jak z maratonem, jeżeli nie przepracowałeś właściwie ostatniego czasu, to pozostaje Ci tylko przebieranie nogami :) My przepracowaliśmy, a przynajmniej tak nam się wydaje.

Na bieg dla dzieciaków zjawiło się mnóstwo uśmiechniętych buziek. Na część dla dorosłych wcale nie było mniej chętnych. REWELACJA ! Było co robić. Pisząc to wieczorem po zawodach czuję gardło zdarte po nawijaniu przez mikrofon, dopingowaniu, czuję nogi, które nie biegnąc wcale trasy zrobiły według zegarka 16 km ;) Jest moc !

Nie zmieniajcie się ! Bądźcie, uśmiechajcie się, napędzacie nas do działania i wymyślania nowinek. Razem możemy udowodnić, że w Zabrzu też można działać i u nas też się coś dzieje !




Mam nadzieję, że Wam się podobało ! Następne edycje będą jeszcze lepsze :) Macie moje słowo :)

Dziękujemy sponsorom, oraz wszystkim, którzy pomogli i działali przed i w czasie biegu. Bez Was nie dalibyśmy rady ! 


A teraz trochę odnośników:



Zdjęcia:
Nasze fotki: Tutaj (częstujcie się do woli ;) ) oznaczajcie nas #lesnerun, będzie nam miło !
Festiwal biegowy : Tutaj
Zabrze Naszemiasto: Tutaj

Relacje:
Festiwal biegowy: Tutaj
Dziennik zachodni: Tutaj
Coś od Alicji ;) : Tutaj

Wyniki:
Timepro.pl: Tutaj

wtorek, 29 marca 2016

Aktywne Święta - dokładnie to, co lubię !

Przyszła wiosna. W końcu zawitała, było Słońce, było ciepło, było przyjemnie. Udało się nabić trochę kilometrów zarówno biegowo, jak rowerowo.

W piątek wybrałem się na krótką wycieczkę na dwóch kółkach. Zawitałem po sąsiedzku na rynek w Bytomiu. Pokręciłem się po wąskich uliczkach, razem ponad 20 km ;)

Sobota, poranek, bieganie z Leśne Run, czyli świąteczne rozbieganie, połączone ze sprawdzeniem trasy na zawody w przyszłą sobotę. W ten sposób nabiło się 10 km na licznik. Nieco późniejszym popołudniem dobiliśmy z Michałem ponad 60 km do licznika wybierając się na wycieczkę rowerem. Było deszczowo, wietrznie, ale kto jak nie my ? :)

Poniedziałek, czyli czas na powrót do regularności. Wyszedłem pobiegać, 10 km w Słońcu. W końcu krótki rękaw i ciemne okulary zamiast czapki. Po sobotnim rowerze bolały nieco kostki, coś kuło, coś przeszkadzało, ale powód znaleziony, źle ustawione bloku w rowerze. Poprawione, nie powinno się powtarzać :)

Było dobrze !
A kalorie ? Po co to liczyć ? Dopóki nie napychasz się tak, że już nie możesz, to wszystko jest dla ludzi :) Była i karpatka i serniczek, jak tu nie spróbować wypieków Żony, Mamusi, Teściowej ? Przecież to grzech ;)

A przesłanie na dziś ? :)
Uśmiechnij się i zrób coś fajnego tylko dla siebie, a zobaczysz, że będzie Ci łatwiej przebrnąć przez nadchodzący tydzień ! :)

Pozytywnie !

Dobrze się otaczać ludźmi z podobnymi problemami psychicznymi ;)  
Bez błota nie robota !

Ale szybszy jeździ lepiej !

3/4 składu Leśne Run w gotowości bojowej ! :)

środa, 23 marca 2016

Poranne bieganie - kolejne podejście

Ambitny plan na rano !
Pobudka 4:50, o 5 miałem już być na trasie. Przygotowałem sobie rzeczy, żeby rano nie szukać po ciemku, nastawiłem się psychicznie. Przy okazji zrozumiałem po co mój zegarek ma budzik, zakładasz na rękę, nastawiasz i nie budzisz wszystkich domowników :)

Okazało się, że rano nie potrzebowałem budzika. Głowa był nastawiona na poranne wstawanie i już 4:45 byłem na nogach. Szybkie doprowadzenie się do ludzi i zgodnie z planem przebierałem nogami ! :)

Cisza, spokój, brak ludzi na ulicach. Powoli wstający dzień, czas na przemyślenie planu dnia. Coś pięknego !

Szybkie 5 km i już byłem w domu. Prysznic, zrobiłem kanapki dla Żony pijąc w międzyczasie kawę. Był czas na przygotowanie chlebka na wieczór, bo przecież musi wyrosnąć :) Wydaje mi się, że udało mi się nagiąć czasoprzestrzeń ! :)

Chyba polubię się z porannym wstaniem ! :)

wtorek, 15 marca 2016

PKO Silesia Marathon - Ambasador

Oficjalnie mogę się pochwalić. Kilka dni temu przyleciała do mnie informacja, że zostałem Ambasadorem największego maratonu na śląsku :) Silesia Marathon.

Każdy taki sukces bardzo cieszy, a ten tym bardziej, że rok 2014 był dla mnie debiutem maratońskim, debiutem właśnie na tej trasie !
Było nieziemsko !

Pojawiły się pytania, co teraz ? Na czym to polega ? Proste, nadal będę dobrze mówił o tych zawodach, tylko teraz już w oficjalnych barwach. A co jeszcze ? Niedługo będzie się działo, będzie nas wszędzie pełno :)

Co tu dużo mówić ! Cieszę się jak dzieciak.


niedziela, 13 marca 2016

Pocketbook Aqua - test

Oglądając filmy zawsze zazdrościłem aktorom czytania w wannie. Szanuję książki i jakoś obawa przed jej zniszczeniem hamuje mnie dość skutecznie przed wypróbowaniem tej przyjemności.

W tym temacie z pomocą przyszedł mi PocketBook. Trudno za mną nadążyć, lubię być aktywny, dlatego też lubię otaczać się odpornymi na zniszczenie przedmiotami. Tym bardziej spodobał mi się temat wodoodpornego czytnika ebooków PocketBook Aqua.

Pierwsze wrażenie

Urządzenie sprawia wrażenie dość solidnego. Spora ramka, tył czytnika, oraz przyciski w przedniej części pokryte gumą. Już w pierwszym kontakcie widać, że nie mamy do czynienia ze zwykłym urządzeniem. Całość dobrze spasowana, stosunkowo lekka. Jak dla mnie na plus. Jeżeli szukacie więcej informacji technicznych na temat urządzenia, znajdziecie je -> TUTAJ

Wrażenia podczas używania !


Czytnik posiada dotykowy ekran z możliwością obsługi dwoma palcami. Tak jak poprzedni testowany przeze mnie model, tak samo i ten nie rozczarował mnie. Bardzo wygodna obsługa, intuicyjne menu. Łatwa aktualizacja i katalogowanie książek.

Wśród opcji znajdziemy również łączność bezprzewodową, notatnik z pismem odręcznym, kilka gier, kalendarz. Dodanie tych opcji sprawia, że czytnik staje się czymś więcej niż tylko podręczną książką.


Test nie miałby sensu, gdybym nie sprawdził, czy urządzenie jest faktycznie wodoszczelne.
W ten sposób trafiło pod kran, czytałem w wannie, wrzuciłem nawet do akwarium. Udało się !

Wytrzymał wszystkie próby.

Jedyny minus jaki zauważyłem, to w momencie kontaktu z większą ilością wody zmieniała mi się wielkość czcionki ;) Ale nie oszukujmy się, nikt raczej nie czyta książek w takich warunkach :P


Jak wspomniałem wcześniej, czytnik posiada gumowane elementy, m.in. przyciski w przedniej części. Nie są niestety opisane, więc będziemy musieli nauczyć się znaczenia każdego z nich. Włączanie czytnika odbywa się poprzez naciśniecie przycisku w dolnej części. Guzik chodzi nieco opornie, jednak jak zapewnił mnie Producent wynika to z konieczności zachowania szczelności. Nie przeszkadzało mi to jednak w codziennym użytkowaniu.

Bateria, jak zwykle dobra strona czytnika. Trzyma bardzo dobrze i przy moim użytkowaniu pozwalała na zapomnienie o lokalizacji ładowarki.

Podsumowanie

Całość sprawuje się całkiem dobrze. Wygodny, poręczny i faktycznie odporny na warunki. Nie spodziewałem się, że kiedyś wymyślą książkę, która będzie w stanie nadążyć za mną i nie będzie potrzebowała osłaniania przed wilgocią. Jak dla mnie cały test jak najbardziej na plus !