Garmin Forerunner 620

recenzja, opinia, zdjęcia !

Orlen Warsaw Marathon 2015

Spełniłem swoje marzenie !

TomTom Runner Cardio

Pomiar z nadgarstka ? Proszę bardzo !

Rolki Blackwheels od PRESTO

Jak rolki stały się naszą pasją !

Garmin Forerunner 220

recenzja, opinia, zdjęcia !

Garmin Forerunner 910XT

Sprzęt dla wymagających !

Leśne Run 2015

Zapraszamy !

TomTom Runner 3 - opinia, review, test





TomTom Runner 3 to kolejne pokolenie zegarków od marki której jestem Ambasadorem.

Jeżeli śledzicie moje media społecznościowe, to pewnie widzieliście, że sprzęt był u mnie chwilę po premierze, a ta przypadła 1 września 2016. Firma wypuściła wiele nowych urządzeń, m.in. Runner 3, Adventurer, Touch, ale o nich kiedy indziej.

Często docierają do mnie głosy, że w nowej wersji zupełnie nic się nie zmieniło. Muszę częściowo przyznać Wam rację, bo wizualnie nie zmieniło się zupełnie nic. W stosunku do Runner 2 zmiany są przede wszystkim w oprogramowaniu. Dlatego, jeżeli chcecie poznać aspekty wytrzymałościowe, estetyczne e.c.t. polecam najpierw artykuł o wersji 2, a następnie uzupełnienie odczuć wersji 3 :)
Test Runner 2 dostępny TUTAJ.



CO NOWEGO !

TomTom poprawił przede wszystkim wszystkie aspekty związane ze stabilnością działania zegarka. W moim odczuciu sporo lepiej współpracuje z telefonem w zakresie synchronizacji danych. Lepiej działa parowanie ze słuchawkami, oraz polepszyli obsługę odtwarzacza podczas treningu :).

Jeżeli mowa o muzyce, to słuchawki również otrzymały nową wersję. Są nieco większe, przez co znalazło się więcej miejsca na lepszy akumulatorek, oraz polepszenie zasięgu. Dodatkowo moim zdaniem wyglądają bardziej "hardkorowo".

Najważniejszym "ficzerem" w nowej wersji zegarka jest "nawigacja". Oczywiście nie znajdziecie tutaj mapy z głosem znanego kierowcy rajdowego, ale to, co znalazło się w Runner 3 sprawuje się całkiem przyzwoicie. Urządzenie pozwala na wgląd w to, jak wygląda przebyta trasa, pozwala na podążanie za śladem w dość czytelny sposób. Umożliwia wgrywanie szlaków z poziomu portalowej części obsługi zegarka.

Tyle z teorii ! W praktyce jest całkiem przyzwoicie. O tyle o ile na początku nie byłem tak całkiem przekonany do tego rozwiązania, o tyle gubiąc się kilka razy w lesie na rowerze doceniłem istnienie tego rozwiązania. Dodatkowo znajdziemy kompas, więc to też spore udogodnienie. Warto również wspomnieć, że nawigowanie dostępne jest zawsze i nie zabiera cennych "impulsów" naszego akumulatora ;)

BATERIA !

Ta trzyma jak w poprzedniej wersji około 11h działania na samym GPS, 8h na GPS + czujnik HR, oraz około 5 - 6 h przy uruchomionej muzyce.

WERSJE ! 

Na koniec wspomnę o wersjach w jakich występuje, bo o to zawsze pytacie:

1. TomTom Runner/Spark 3 - bez tętna, bez muzyki.
2. TomTom Runner/Spark 3 Music - bez tętna, z muzyką.
3. TomTom Runner/Spark 3 Cardio - z tętnem, bez muzyki
4. TomTom Runner/Spark 3 Cardio + Music - z tętnem, z muzyką, bez słuchawek (słuchawki jako opcja do dokupienia w czasie zamawiania).

Jeżeli chodzi o funkcje, to wszystkie wersje mają GPS, monitor aktywności, nawigację e.c.t. Różnią się tylko szczegółami, które wypunktowałem wyżej.

Czym różni się Spark od Runnera ? 
Runner i Spark to ten sam zegarek, pod różnymi nazwami handlowymi.

Czy paski od Runner 3 pasują do Runner 2 ? 
Tak, pasują.


Czy posiada powiadomienia z telefonu i czy mogę czytać esemesy ? 
Nie, to jest zegarek sportowy, a nie smartwatch :)




PODSUMOWANIE

Tak samo jak poprzednia wersja, tak samo i ta przypadła mi do gustu. Design bez zmian, także zostajemy przy tym, co dobre. Nawigacja przydaje się w terenie i potrafi uratować od pobłądzenia. Możliwość wgrywania szlaków świetna - można powtórzyć trasę znajomego, lub upwnić się, że jedziemy wcześniej obranym szlakiem. I co dla mnie najważniejsze, nowa wersja jest dostępna w takich samych cenach, w jakich był dostępny nowy Runner 2. Jak dla mnie czad ! :)


Gdzie kupić ? tomtom.pl










Motywacja zupełnie z ... d**y

   
   
        Jest weekend, sobota wieczór, przewijając "ścianę fejsbuka" sięgam do paczki po kolejnego czipsa. Wtedy moje oko trafia na nie, piękne, damskie ciało. Uśmiecham się pod nosem i wcinam zapijając satysfakcję łykiem napoju wyskokowego. Biorę do ręki smartfona, przewijam i atakuje mnie ich jeszcze więcej, brzuchy, pośladki, plecy, piersi. Piękne, wyrzeźbione, ponętne ! Ach, kocham te fit, kobiece blogi. Ręka wyciąga się po kolejnego suszonego, przypieczonego i obsypanego przyprawami ziemniaka, ale zamiera w połowie drogi. Odzywają się wyrzuty sumienia, a komputer leżący na kolanach uwidacznia "daszek nad nierobem". Wstaję, chowam chipsy, wylewam złocisty napój, wstyd mi, lubię podziwiać kobiece ciało, ale wstyd mi to czynić przy tak niezdrowej strawie. Biegnę do kuchni i robię sobie owsiankę z owocami i koktajl z jarmużem ! Do tego kawa z odrobiną mleka sojowego i już godnie mogę podziwiać fit ciała blogerek, byłby ze mnie dumne ;)

         Myślicie, że motywacja może Was trafić tylko podczas przeglądania "internetów" ? Tu się grubo mylicie. Pokazuję i objaśniam. Biegnę, nie mam sił, głowa mówi nie, dupa mówi tak, na co głowa znowu krzyczy, że nie... pierdolca można dostać. Jesteś już bliski zejścia z trasy i wtedy pojawia się ONA ! Ponętna, w obcisłych szortach, w opiętej mokrej koszulce. Pod spodenkami delikatnie majaczy Wam linia stringów (bosze ! jak można biegać ze sznurkiem w dupie) ... Jeżeli nie należysz do grona "waginosceptyków" jestem pewny i gotów położyć własną rękę, że od tego momentu zrobisz wszystko, aby nie stracić tego widoku sprzed oczu, och ileż życiówek zrobiłem napędzany własnie takimi środkami dopingującymi, Uwielbiam to ! :) Nic z tego, że nigdy żadnej nie podziękowałem za dociągnięcie mnie do mety, w sumie niech ten tekst będzie podziękowaniem za wszystkie te reanimacje przed zgonem na trasie ;)

Zapytacie co moja Żona na to ? Wybacza mi to, bo wie, że tylko dużo gadam ! :)


I tylko błagam, jak któraś na trasie zobaczy mnie, z językiem do ziemii, poczekajcie z liściem, aż go schowam, nie chciałbym się wykrwawić z odgryzionym jęzorem ;)

Ona ...



Siedzisz w pracy, piękna pogoda za oknem, aż się chce wyjść na trening. Gwizdek zakładu oznajmia koniec szychty (koniec pracy), wracasz do domu. Może i nawet Ci się chciało, może i nawet były chęci, ale czeka na Ciebie ona ! Już Cię woła, patrzy na Ciebie i już wiesz, że to nie będzie takie proste. Jesz obiad, jest z Tobą, odpoczywasz po jedzeniu, również nie Cię nie opuszcza. Kiedy już stwierdzasz, że to ta pora, ten moment wtedy ona proponuje Ci lepsze uciechy - z poduszką, pod kocem - ale nie wchodźmy w szczegóły - trochę się krępuję pisać o takich rzeczach. Jest jak pies ogrodnika - sama się nie ruszy, a Tobie nie pozwoli. 
Tak sobie leżycie, ale w końcu wygrywasz, wstajesz z niej, wyrywasz się z objęć i wyciągasz dupsko na ten wiatr, na to zimno ! Wygrywasz tą nierówną walkę ! Brawo Ty, jesteś zwycięzcą !

Wracasz, bierzesz prysznic i już możesz do Niej wrócić, już możesz znowu się na niej położyć i zająć się tym, co przerwał Ci trening. Dziś wygrana, ale co będzie jutro !? Czy jutro też tak łatwo jej uciekniesz ?

A Wy macie podobne przygody z Waszymi kanapami, tapczanami, szezlongami i innymi meblami służącymi do spania i omijania treningów ? 

No chyba nie myśleliście, że to o mojej Żonie ? :D 

PKO Silesia Marathon 2016 na połówkę - relacja


Kiedy Agnieszka napisała do mnie maila, że zostałem Amsadadorem tego zacnego wydarzenia niezmiernie się ucieszyłem. Oficjalnie mogłem robić to, co i tak robiłem, czyli namawiać ludzi do startu w tym rewelacyjnym biegu.

Przez kłopoty z kolanem postanowiłem zmierzyć się tym razem z krótszym dystansem, czyli półmaratonem. Z wielkim bólem, ale zwyciężył zdrowy rozsądek, czasy, gdy robię coś, na siłę już minęły.

Zebraliśmy się całą ekipą i stawiliśmy się rano na starcie. Przyjechaliśmy już z samego rana, ponieważ Darek postanowił przebiec cały dystans. Szybko się pożegnaliśmy i pobiegł. Zostało trochę czasu dla nas, więc pokręciliśmy się trochę po okolicy, powygłupialiśmy się, spotkaliśmy kilku znajomych.

Zanim się zorientowaliśmy już staliśmy na starcie. Szybki kopniak na szczęście i każdy w swoje okolice startowe. 3...2...1... poszli. Zabrałem ze sobą kamerkę, postanowiłem nakręcić to, jak walczą kibice, jak działają wolontariusze, przecież to też cholernie ważna część zawodów. Efekt mojej pracy na samym końcu tekstu.

Tym razem postanowiłem biec na spokojnie, za zającem na 2h, którym okazała się Ewelina !. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym na początku nie wyrwał do przpodu, ale szybko zostałem dogodniony i tak już zostałem do końca. Ewelina była tak wytrwałym zającem, że nawet dość solidny upadek zakończony podrapanymi łokciami i kolanami z których kapała krew nie przeszkodził Jej w prowadzeniu grupy. Ostatecznie doprowadziła nas w idealnym czasie, z dobrymi humorami i w sumie nawet mocno się nie zmęczyliśmy.

Na mecie skompletowaliśmy ekipę i postanowiliśmy trochę pokibicować. Krzyczałem mocno, głośno, więc jeżeli pod koniec słyszeliście coś o fotkach na mecie, ciastkach, ściganiu się, to byłem ja. Pieprzyłem co mi ślina na język przyniosła, ale najważniejsze, ze skutkowało.

Było dobrze ! Wrócę za rok ! :)
Zresztą...zobaczcie sami filmik i fotki :)

Chcecie więcej ? Wpadnijcie na relację do Oli: TUTAJ

Fotki dzięki Joannie :*

             
               










Maraton Warszawski - Expo - TomTom


Są takie Firmy, bywają takie osoby, którym jesteśmy w stanie pomóc bez większego zastanowienia. Tak też było i tym razem. TomTom zadzwonił, że potrzebuje na jutro ludzi na stoisko podczas Expo Maratonu Warszawskiego. Nie trzeba było nas długo namawiać. Szybka decyzja - jedziemy dziś. Pakujemy się popołudniu w samochód, po to, żeby jutro być dla Was. 

Jeżeli macie ochotę porozmawiać o zegarkach, to serdecznie zapraszamy, kto nas spotkał w Krakowie, ten wie co znaczy Aga, Ola i Ja, Ci, którzy nie wiedzą, mają szansę się przekonać ile energii można zaczerpnąć z naszego stoiska :) 

Będzie mnóstwo pozytywnej energii, a przy okazji mam przeciek, że są tam serio dobre, okazyjne ceny ! :) Kto wpadnie ? Z kim będę mógł zrobić sobie fotkę ? :)  

Twardziele na straconej pozycji




Utarł się stereotyp, że facet nie lubi zakupów. Lubi, ja lubię, a jestem facetem ! Czy jest ze mną coś nie tak ? Nie wydaje mi się, i moja Żona również potwierdza fakt, że moje "kochones" są tam, gdzie być powinny. Gdzie jest kruczek spytacie, a ja udowodnię Wam, że również lubicie zakupy. 

A teraz zamknij oczy ... 

Wyobraź sobie Drogi Kolego, że idziesz kupić coś dla siebie, zupełnie sam, wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale spróbujmy. Jak wtedy wyglądają Twoje zakupy ? Wchodzisz, wypatrujesz, przymierzasz i bez zbędnego zastanawiania się płacisz w kasie i wychodzisz. Czyż nie jest tak ? Fajnie, prawda ? Jednak lubisz zakupy, bo kto nie lubi fajnie wyglądać, niektórzy biegają, żeby jeść ciastki, a ja robię to dlatego, że lubię dobrze wyglądać i sprawia mi frajdę kupowanie sobie ciuchów. 

Czas na nią !

Pomyśl teraz jak wygląda to z damską częścią naszej społeczności. Czy udałoby Ci się załatwić to tak szybko, gdyby była z Tobą Żona/Kochanka/Siostra/Matka (niepotrzebne skreślić). Przecież One mają dotykanie, przymierzanie i oglądanie we krwi. Nie ważne, że nie kupi, nie ważne, że nie ma rozmiaru "już pooglądać nie można ?". Jeżeli dodamy do tego fakt, że "w tym sklepie na drugim końcu galerii będzie tańsze i lepsze", a na końcu i tak wrócimy do pierwszego sklepu, bo "to jednak była dobra okazja" to jawi nam się całokształt naszych strachów przed wizytą w sklepie z ubraniami. I tak drogi przyjacielu stoisz jak to ciele, obładowane wieszakami pełnymi bluzek, majtek i staników i wypatrujesz skrzywdzonym wzrokiem innych ofiar rzezi, wymieniając z nimi porozumiewawcze spojrzenia. Szczęściarz z Ciebie, jeżeli dostaniesz wychodne i możesz skoczyć do sąsiedniego sklepu z elektroniką - doceń to ! Nie wszyscy mają tak dobrze. 

Jak się tak dłużej zastanowić, to te zakupy jednak nie są takie straszne ! To One - kobiety są powodem naszych strachów ;) A tak między Bogiem a prawdą, zawsze tak było, jest i będzie i jeżeli kochamy nasze kobiety, to zniesiemy dla Nich wiele !  

Pozytywnie ! 

Leśne Run Jesień - podsumowanie, zdjęcia, wyniki


Zanim się obejrzałem, edycja jesienna przeszła do historii. Pomimo, że pogoda nie rozpieszczała i co jakiś czas pojawiał się deszcz, to frekwencja dopisała. Strasznie mnie to cieszy, bo to daje mi motywację do dalszego działania.

Zobacz co pisał o nas Festiwal Biegowy ... 

Wszystko przebiegło zgodnie z planem, no może oprócz drobnego wydarzenia. Na trasie pojawiły się szerszenie, na szczęście nic groźnego się nie stało, pomoc medyczna wiedziała co zrobić z ugryzieniami i wszyscy rozeszliśmy się cali i zdrowi. Szerszenie zostały zgłoszone odpowiednim służbom, więc nie powinny więcej nas atakować. 

Rywalizację grupową wygrała drużyna Night Runner's, drugie miejsce zajęli S.A.S. 

Spłynęło do nas mnóstwo pozytywnych opinii, ogromna ilość zdjęć obiega internet. Właśnie to daje nam moc ! Dziękujemy !

Dzięki dla wszystkich, którzy mają siły, żeby u nas biegać !
Dzięki również dla ekipy ludzi, którzy tworzą to wydarzenie !

WYNIKI: TUTAJ
ZDJĘCIA: TUTAJ 

Kopnij w dupę - to tylko bloger !


Tam gdzie jest bloger często pojawiają się różne fanty, gifty, dary losu - różnie można nazywać przedmioty otrzymywane od Firm. Najczęściej są to rzeczy, które później opisujemy na blogach. Część z nich ląduje po teście w szufladzie, niektóre, te lepsze zostają z nami na dłużej i to właśnie takie przedmioty mają największą reklamę, bo często pojawiają się w późniejszych zdjęciach, stają się częścią życia blogera. Kto nie zna realiów blogosfery żyje w przeświadczeniu, że ustawia się do mnie kolejka chętnych Firm i handlowców, którzy chcą sobie ze mną zrobić zdjęcie i podarować mi produkt. Nie ukrywam, byłoby fajnie, ale tak nie jest. Jest kilka pozycji wysoko w rankingach, które faktycznie nie potrafią się ogonić od ofert, ja jednak muszę trochę na to pracować. 

Opowiem Wam jak to wygląda i co mnie drażni !

Wygląda to trochę jak praca handlowca w Firmie, która próbuje coś sprzedać. Rozpoczynam nowe działania, mam nowy pomysł - siadam i przygotowuję ofertę. Wyszukuję kilka Firm z którymi marzy mi się współpraca i wysyłam wiadomości. Kontaktuję się mailowo, wysyłam prośby o namiar na profilach FB. Oferty trafiają do różnych ludzi, w różne miejsca. Czasem się uda, częściej nie da rady ! Życie ... I tu wchodzi temat nie da rady ... 

Co się dzieje, kiedy się nie udaje ? 

Często jest to bardziej, lub mniej grzeczna odpowiedź, że nie współpracują z blogerami, że jeszcze trochę za mały, lub zwyczajnie w przypadku mniejszej ilości kultury piszącego otrzymuję informację "Nie jesteśmy zainteresowani !", no cóż, może zły dzień, nie ten moment. Niemniej jest to bardzo ważne ! Przychodzi odpowiedź, ktoś po drugiej stronie barykady zadaje sobie trudu, żeby odpisać ! Zdaję sobie sprawę, że znane marki otrzymują dużo wiadomości, często od tej części blogosfery, która ma problem ze złożeniem poprawnego zdania na blogu, a co dopiero w rozmowach o współpracy. Pomińmy ten fakt. Niemniej uważam, że kultura osobista mimo natłoku wiadomości i szczerej niechęci do blogera nakazuje odpisać. Jesteśmy postrzegani jako sępy, które nic nie robią a chcą. Ok, jeżeli tak myślisz - Twoje zdanie. 

Warto dostrzec jednak drugą stronę medalu w całej tej walce stron, ja również jestem konsumentem, a co za tym idzie jeżeli zostanę zignorowany i nie otrzymam żadnej odpowiedzi zostaje to w mojej pamięci. Co za tym idzie ? Niechęć do marki, która przełoży się bezpośrednio na przyszłe zakupy i nie tylko ... :) 

O dziwo ! Mam wielki szacunek do Firm, które mnie, małemu blogerowi napiszą w pięknych słowach "spierdalaj", niż tym, którzy nie połaszczą się nawet na jedno słowo. Ba ! Nie muszą to być piękne słowa, wprost również rozumiem i wcale się nie obrażam, znaczy to tylko, że muszę się brać za robotę !. 
Tak drogie agencje PR - "sprawa została przesłana do odpowiedniego działu" również nie jest odpowiedzią :)

Pamiętajcie, że każdy z nas może kiedyś trafić wyżej w kolejce do "koryta". A karma do nas wraca, ta zła również ! 

Pozytywnie ! 

Remedium na lenistwo - gluten !


Do wpisu zainspirowało mnie pytanie Kolegi z pracy. Podczas rozmowy o aktywności, sporcie i laskach z jego strony padło pytanie "co to jest właściwie ten gluten ?" - no i zdębiałem. Przyznaj z ręką na sercu, czy wiesz dokładnie czym jest ? 
Powielając informacje z telewizji, radia, internetów wiesz, że jest w mące, mąka jest zła, więc nie wolno niczego w czym jest mąka, bo urośnie Ci dupa. Z góry mówię, że nie odpowiem Ci na to pytanie !

No właśnie, a propos rośnięcia...

Żyjemy w czasach, gdzie bycie fit jest modne, konieczne i co drugi człowiek żyje zgodnie z zasadami zdrowego żywienia, a przynajmniej tak twierdzi.

Nie masz czasem wrażenia, że ten cały gluten i diety "bez wszystkiego" to recepta na to, żeby bezkarnie móc się obijać ? Nie masz wokół siebie ludzi obeznanych w temacie, którzy oprócz mówienia o tym, jak trzeba się zdrowo odżywiać gówno robią w tym kierunku ? Przecież to nie jest ani fajne, ani przyjemne, to jest jak, jak ... jak lizanie tygrysa po dupie ... przyjemność żadna, a ryzyko bardzo duże - ryzyko, że nie pójdzie w cycki.

W żaden sposób nie próbuję tu wymądrzać się w kwestiach żywieniowych, nie jestem dietetykiem, temat jest mi nie tylko obcy, ale mam go głęboko w dupie. Pamiętam czasy kiedy ważyłem 105, 110 kg. Myślisz, że moje pierwsze kroki były skierowane do dietetyka ? No way - zwyczajnie założyłem buty i poszedłem biegać. Tego mnie uczono od małego, człowiek musi się ruszać, wtedy nie idzie w ... nigdzie nie idzie :)  

Nie wyglądam może jak młody bóg, nie mam grzejnika, ale wchodzę w spodnie w normalnej rozmiarówce i jest mi z tym dobrze. Nie muszę się umartwiać, bo nie ma nic lepszego niż buła na śniadanie przyrządzona przez Żonę ! :) 


Brooks Cascadia 11 - pierwsze spotkanie

Wpadły nowe buciki od Brooks Running, a to oznacza jedno, postaram się je odpowiednio zmęczyć, żeby móc napisać o nich coś więcej.

Jaram się jak dzieciak, bo Brooks Cascadia 11 to pierwsze buty z "poważniejszym" bieżnikiem. Zapowiada się mocne śmiganie poza asfaltem i wyrabianie siły biegowej na nieco mocniejszych podbiegach ;)







Pierwsze wrażenie jest dobre. Moje płaskostopie jest wymagające jeżeli chodzi o nowe buty do biegania, ale wydaje mi się, że się dopasujemy. Po pierwszych 5 km czuję, że but jest cięższy niż asfaltowe śmiagacze. Lekko boli mnie podbicie stopy, ale przy moim platfusie to normalny objaw dla butów neutralnych ! :)

Więcej będę w stanie powiedzieć za jakieś 95 km ;) Będzie się działo ! :)




A gdyby tak ...

A gdyby tak rzucić wszystkim ... gdyby tak przestać być sobą, stać się opiniotwórczy ...

Brzmi fajnie ? A jeżeli dołożyć do tego bycie "ekspertem" i wypowiadanie się w tematach o których zupełnie nie mam pojęcia ? Brzmi już trochę gorzej, prawda ? Ale buduje oglądalność, buduje zasięgi  BA ! A jak wpływa na pozycjonowanie !

W końcu nie ważne jak mówią, byle mówili ! Nie ważne, że w komentarzach piszą, że się z ch** na głowę zamieniłem ! Ważne, że są komentarze !

Zacznę się wtedy nazywać redaktorem, blogerem, dziennikarzem sportowym ! Będzie fajnie, będę miał zasięgi ...

Zapytacie dlaczego spowodowałem ten ciąg znaków ? Bo blogosfera to w 90% śmietnisko "ekspertów" i podążających za nimi lemingów ! :)

Nie, nie stanę się jednym z nich !

Nocą na rowerze też może być fajnie

Do tego, że warto otaczać się ludźmi z podobnymi zaburzeniami psychicznymi chyba nie muszę nikogo przekonywać ...

W ten sposób wymiana kilku wiadomości z Patrykiem i już wiedzieliśmy, że prędko z roweru nie wrócimy. Wybór padł na Łaziska Górne i tamtejszą hołdę. Dlaczego ? Proste ! Nie ma niczego piękniejszego niż widok miasta ze wzniesienia nocą !

Tak też zrobiliśmy i o godzinie 19:30 byliśmy już w trasie.




























Tempo narzuciliśmy dość porządne, bo i całkiem przyjemnie się jechało. Według mapy było 25 km, plan powrotu był koło godziny 24 ;) Dość szybko udało się dotrzeć na miejsce, jednak znalezienie wejścia nocą, pierwszy raz wcale nie było takie proste i łatwe. Po kilkudziesięciu minutach wpatrywania się w nawigację, przeszukiwania ścieżek udało nam się znaleźć tą właściwą.

Widoki, jakie rozciągały się dookoła są nie do opisania. Bawiąc się fotkami, podziwiając kominy, światła miasta utknęliśmy tam na ponad godzinę ... jak dzieci ... ;)

Droga powrotna była nieco bardziej ciekawa i trochę szybsza. Najpierw zjazd z hołdy - na rowerach szosowych, potem przejazd przez las, nocą. Dookoła świeciły oczy zwierzaków, zdziwionych dwoma świrami w środku lasu. Trochę pokluczyliśmy, dotarliśmy do głównej drogi i już bez przygód koło 1:00 dotarliśmy do domu ! Wyszło 73 km, co w połączeniu z 30 km do pracy i do domu daje nam trochę ponad 100 km w nogach ;)

----
Pierwsza fotka w poście by Patryk W. - idealnie oddaje nastrój jaki nas opanował ;)




A na koniec bonus !
Tak wyglądał mój statyw do GoPro. Przecież wożenie ze sobą trójnoga jest dla słabych ! :)



Afryka rowerem / Dookoła Świata


Na początku był chaos ! Nie to, żeby teraz był większy porządek, ale przynajmniej mają cel i wiedzą, co chcą osiągnąć. Miłosz z Maksem wybrali się w podróż rowerami do Afryki. Po drodze dołączył do Nich Maciek i narodził Im się plan objechania świata na rowerze. Aktualnie są w Dakarze i powoli kończą Im się fundusze.

Uruchomili projekt na PolakPotrafi i zostało im jeszcze kilka dni na zebranie potrzebnej sumy, inaczej nie zobaczą z tego ani grosza. Jeżeli możecie wesprzyjcie chłopaków ... grosz do grosza ... ;)

Więcej szczegółów tutaj:
https://polakpotrafi.pl/projekt/afryka-rowerem-dookola-swiata

Poranna, pogodowa frustracja !

Chcesz iść na rower ! Taką wielką masz na to ochotę ... mówisz wstanę rano, jadę #roweremdopracy, a tu co ?

Leje, zimno, wieje ... a tymczasem w radiu mówili, że będzie poprawa pogody, że od wtorku będzie lepiej !

Gdzie to lepiej, ja się pytam ! Gdzie ! No nic, popołudniu ma się wypogodzić, więc może coś w końcu się uda, coś pokręcę, wyładuję nadmiar mojego AD(piorun)HD ::)


Myślicie ... mięczak ... być może ! Zimno zniosę, śnieg zniosę, wiatr zniosę, ale deszczu nienawidzę, zwłaszcza, kiedy jadę do pracy i mam świadomość, że muszę wysuszyć wszystkie rzeczy zanim będę wracał do domu ! Takiej postaci rzeczy mówię stanowczo - NIE ! ;)

Pozytywnie !



Biathlon dla każdego - Żory - relacja

Za sprawą Marcina (Różyk z Rymera) i Firmy Wysowianka zostałem namówiony do spróbowania swoich sił w nowej dyscyplinie, jaką jest biathlon.

Dla nie wtajemniczonych, to dyscyplina polegająca na bieganiu 3 x 500 m z przerwami na strzelanie. W tym przypadku to drugie odbywało się za pomocą wiatrówek laserowych, więc zabawa całkowicie bezpieczna.

Warto dodać, że przed startem wiatrówkę miałem w ręku tylko raz ... godzinę przed ;)

Przyjechaliśmy do Żor trochę wcześniej, właśnie po to, żeby móc spróbować przed samymi zawodami jak się z tego strzela. Powiem Wam nie było dobrze, 2 trafienia na 5 nie wróżyły wielkiego sukcesu. No ale co tam ... jak się bawić, to się bawić ;)

Nazbierało się trochę znajomych ludzików, poznałem nowe osoby, było fajnie. Niedaleko był świetny plac zabaw dla nieco starszych, więc w oczekiwaniu na start mieliśmy co robić.

Dlaczego oczekiwanie na start ?
Zawodnicy startują co 30 s. w celu uniknięcia tłoku na strzelnicy. Było sporo kategorii dla dzieciaków, więc od pierwszego zawodnika czekaliśmy około 1,3 h. Ale było ciepło, więc do zniesienia ;)


Przyszła moja kolej, 3, 2, 1 start. To, że 500 m to będzie szybki bieg, to było wiadomo. Dawno nie biegałem tak szybko i nie było za prosto. Skończona pętla, padam, łapię wiatrówkę...cholera - góra, dół, góra, dół ... hmmm, ach ten wielki brzuch. Wstrzymałem oddech ... pach ... trafiony ... pach ... trafiony :) Pierwsza runda moja, 5/5. Lecę ... znowu męka, wypluwam płuca ... strzelam ... pach ... pach 4/5 - jest dobrze.

Wywiesili wyniki i co ? 7 miejsce na 24 startujące osoby ... cholera ... marnuję się chyba w zwykłym bieganiu :P

Już 1 października wyrównamy rachunki ! Będę !



Jeżeli jesteście zainteresowani, macie więcej informacji:
http://www.wysowianka.pl/biathlon/

Lato - dobieramy okulary sportowe !

Idzie lato, a razem z nim pojawia się Słońce. O tyle o ile kwestia ochrony skóry jest dla każdego jasna i nie oszczędzamy podczas wybierania kremów z filtrem, to temat doboru okularów, w których spędzamy mnóstwo czasu traktujemy nieco "po macoszemu".

Następnym razem przy wyborze okularów będziecie mieli większe pojęcie, które do czegoś się nadają, a które trzeba omijać szerokim łukiem.

O aspektach związanych z doborem okularów udało mi się porozmawiać z Pawłem Szczerbińskim optykiem i optometrystą z Firmy Promed Optyk z Częstochowy, a z zebranej wiedzy postanowiłem napisać dla Was kilka słów. 

Dla większości z nas dobór okularów kończy się na dopasowaniu kształtu i koloru. Często zwracamy uwagę również na cenę, przecież każdy lubi oszczędzać. Jak się okazuje w tym momencie popełniamy błąd. Oczywiście nie mam na celu udowodnienia, że okulary muszą być bardzo drogie, chcę tylko zwrócić uwagę na szczegóły, które powinny Was zainteresować. Tanie okulary nie muszą być złe, pod warunkiem zwrócenia uwagi na kilka punktów.


Zwrócić uwagę na obecność filtra UV.

Z lekcji biologii znamy zasady działania oka, im jaśniej, tym źrenica bardziej się zwęża. Naturalnym mechanizmem obronnym jest mrużenie oczu. Dzięki temu zmniejszamy ilość promieniowania wpadającą do oka. Stosując ciemne okulary blokujemy ten proces i oko, które w ciemnym szkle ma komfortowe warunki nie uruchamia mechanizmów obronnych. W tym momencie do akcji wkracza filtr UV, jego nieobecność powoduje wpadanie do oka mnóstwa promieniowania, które jeżeli nie teraz, to w przyszłości może doprowadzić do problemów ze wzrokiem.


Czy na pewno tylko ściemniają ?

Kupując na straganie często nie ma pewności, że soczewka w okularach jest zrobiona na tyle dokładnie, żeby faktycznie nie wpływać na sposób widzenia. Warto zwrócić uwagę, czy obraz przez okulary nie jest zniekształcony. Soczewka, która de facto nie będzie zerowa może powodować powstawanie wad wzroku, a na pewno spowoduje uczucie zmęczenia i znacząco wpłynie na komfort.


A co jeśli mam dioptrie ? 

Okazuje się, że tutaj też nie ma problemu. O tyle o ile nie uda się taka operacja na straganie, to w salonie optycznym możecie wybrać sobie model okularów, i wykonać do nich szkła korekcyjne z odpowiednim sposobem barwienia. Optometrysta dokona odpowiednich pomiarów i wykona szkła w odpowiednim kształcie i z odpowiednia korekcją. Istnieją pewne ograniczenia, jednak jak zapewnia Paweł istnieje możliwość stworzenia nawet t.zw. lustrzanek z korekcją.


Dodatkowe "efekty specjalne"

Okulary sportowe mogą posiadać szereg udogodnień związanych z aktywnością do której są przeznaczone. Systemy wentylacji, filtry ułatwiające czyszczenie, zapobiegające parowaniu, aż po barwienia ułatwiające poruszanie się wieczorem, czy we mgle.
Jest to już kwestia indywidualnego dopasowania do potrzeb. Cechą na którą ja zwracam uwagę jest polaryzacja. Jest nic innego jak filtr na szkle, który niweluje odbicia i powoduje ostrzejsze widzenie otoczenia.


Pozostaje kwestia oprawek !

Ten temat zależy już od indywidualnych preferencji, jednak warto zwrócić uwagę na dopasowanie ich do twarzy. Okulary powinny pewnie i wygodnie leżeć na twarzy. Uprawiając sport nie można sobie pozwolić na to, że spadną nam z twarzy, czy ograniczą widoczność. Dodatkowo źle dobrana oprawka może popsuć całą radość z aktywności.


Więcej wiedzy !

Jeżeli szukacie więcej informacji w tej tematyce zapraszam na stronę salonu Promed Optyk, a dokładniej do działu PORADY -> Tutaj

Jeszcze więcej wiedzy w przystępnej formie znajdziecie również na kanale Youtube -> Tutaj 

Brooks Launch 3 - test, recenzja

W ramach Ambasadorstwa Brooks Running jakiś czas temu otrzymałem paczkę, a w niej jedne z najnowszych bucików do biegania po asfalcie.

Na samym początku zaznaczę, że nie jest to test, a raczej subiektywna opinia z używania butów - powodem jest to, że zwyczajnie nie znam się na aspektach technicznych obuwia.

Mam dość mocne płaskostopie i mam zawsze ogromny problem z dobraniem butów do biegania.


To, co od razu wpada w oko to design. Czerwony but ze wstawkami odblaskowej zieleni. Trzeba przyznać, cieszy moje oko !

Jak wspomniałem moje płaskostopie eliminowało skutecznie sporą część przymierzanych butów biegowych. Dlatego mocno obawiałem się pierwszego kontaktu z tym modelem. Bardzo lekki but, dość delikatny w pierwszym kontakcie. Pierwsze założenie na nogę, utwierdziło mnie w przekonaniu, że czegoś tak lekkiego jeszcze nie miałem.

Z reguły do nowych butów muszę się przyzwyczaić. Trwa to około tygodnia, pojawiają się bóle w stopie, coś uwiera, coś nie pasuje.

W przypadku Launch 3 takich objawów nie było. Noga szła gładko, stopa dobrze leżała i co dla mnie ważne - dość dobrze była stabilizowana. Z każdym następnym treningiem coraz bardziej się przekonywałem.

Aktualnie jest to moja główna para, zarówno do treningów, jak również do startów w zawodach.

Są tak wygodne, że czasem zamieniam buty "cywilne" i pomykam w Brooks'ach ;)
Na tą chwilę wybiegałem już w nich około 500 km i nadal się lubimy ! :)

Może nie należą do najtańszych, ale mogę szczerze polecić :) 







Małe rzeczy, a jak cieszą !

Należy się cieszyć z małych rzeczy, małymi kroczkami do celu. Ostatnio bardzo mocno stosuję się do tej zasady i powiem Wam, że to się sprawdza. Jak to działa ? Dość prosto, ja cały czas chodzę uśmiechnięty, bo cieszę się z każdego drobiazgu, a ludzie którzy te drobiazgi powodują są zadowoleni, bo widzą moją niezmierną radość z każdej pierdoły ;)


Ale przejdźmy do rzeczy, skąd się wziął ten post - bo przecież nie postanowiłem sobie tak nagle napisać, że się cieszę z radości ;)

Dawno temu na blogu, który dla mnie istnieje od zawsze, powstała lista 42 blogów. Mowa tu i blogu pawelbiega.pl. Pamiętam jak dziś, że zaglądałem tam co jakiś czas i sprawdzałem, czy się tam może nie pojawiłem. Zawsze okazywało się, że jednak jeszcze nie, nic ciekawego nie mówiłem, nie trafiałem w gust autora. Po jakimś czasie zaprzestałem zabiegów i w sumie trochę zapomniałem o liście. Czasem wpadałem, czytałem, ale już nie sprawdzałem.

Jaka była moja radość, gdy wczorajsze statystyki pokazały przekierowanie z Jego bloga. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że udało mi się trafić na tą zacną listę. Tak ! Jestem na niej i to w jak zacnym towarzystwie !

Mówiłem ?! Niewielka rzecz, a jak cieszy ! Dzięki Paweł ;)

Nowe urządzenia od TomTom'a - Touch, Runner 3, Adventurer

1 września nastąpiła długo oczekiwania i owiana tajemnicą premiera nowych, jak się okazało urządzeń. TomTom zaprezentował 3 nowe urządzenia, co było nie lada zaskoczeniem. Z publikowanych wcześniej informacji szczątkowych mogliśmy się domyślać, że chodzi o opaskę typu smartband, a tu taka niespodzianka.




TOMTOM TOUCH 


Wspomniana opaska typu smartband, jedyna taka na rynku ! :)
Wyposażona w funkcję znaną z drogich urządzeń na siłowniach i u profesjonalnych dietetyków. Umożliwia pomiar nie tylko kroków, tętna, ale również mierzy nasze BMI, czyli proporcję mięśni do tłuszczu. Pomiar zapisywany jest w aplikacji na smartfonie, dzięki czemu możemy śledzić postępy treningów !

Pomiar tkanki odbywa się poprzez przyłożenie palca do płytki u góry opaski. Wtedy zostaje zamknięty obwód i wykonany pomiar. Dokonujemy go codziennie rano, lub o stałej porze dnia, aby móc obserwować trend i to jak wpływają na nas treningi ;) 

Oprócz tego opaska łączy się z telefonem i informuje nas o przychodzących połączeniach i sms-ach. Jak dla mnie świetne ! :)




Więcej informacji: TUTAJ



TOMTOM RUNNER 3 / SPARK3


Nowa wersja zegarka sportowego, który zdobył już sporą ilość fanów. W nowej wersji Producent dodał opcje "Odkrywania Tras". Mamy możliwość wgrania trasy i podążania jej śladem, oraz opcję powrotu do domu np. w sytuacji, gdy lekko zabłądzimy. Mapa jest czytelna. Cienka linia informuje o trasie, grubsza o przebytej części. 


źródło: http://www.pocket-lint.com/

Poza tym zostały odświeżone nieco wymienne paski, usprawnione oprogramowanie.




Tak jak w przypadku poprzednich wersji, tak i tym razem mamy do wyboru 4 wersje wyposażeniowe. 

  • Runner 3 
  • Runner 3 Music
  • Runner 3 Cardio
  • Runner 3 Cardio + Music

Więcej info: TUTAJ




TOMTOM ADVENTURER


Czyli kolejna nowość !



Zegarek przeznaczony do t.zw. outdooru. Nieco wzmocniona konstrukcja zapewni bezpieczeństwo podczas wędrówek. To, co wszystkich ucieszy, to wzmocniona bateria ! Od dziś TomTom wchodzi na rynek biegów ULTRA. Podczas treningów znajdziemy również informacje o wysokości, całkowitych wzniesieniach, delcie wysokościowej. Urządzenie również będzie wyposażone w mapy, również będzie występowało w wersji z muzyką i słuchawkami.

Tutaj też nowość, słuchawki zostały przebudowane, bateria wg. informacji Producenta da radę wytrzymać ok. 6h ;)

Cena zegarka będzie wynosiła ok. 299 Euro !

Więcej informacji: TUTAJ


Zmieniamy przyzwyczajenia

Wstajesz 10 minut przed wyjściem, biegając po mieszkaniu jednocześnie ubierasz się, myjesz i pakujesz drugie śniadanie !

Dam sobie uciąć rękę, że przynajmniej część z Was właśnie taki scenariusz odgrywa co rano. A gdyby wstać wcześniej ?







W ramach sprawdzenia mojej teorii od poniedziałku wstaję godzinę przed wyjściem - nie, nie 4:50 jak sugeruje zdjęcie, z reguły jest to około 6:10 ;)
Robię sobie kawę i powoli przygotowując się do wyjścia co jakiś czas popijam sobie jej łyk. Spokojnie, bez pośpiechu, jak się zbiorę, to wychodzę wcześniej. Powiem Wam, że poranki stały się całkiem przyjazne. Mam czas zamienić słowo z Żoną, a do pracy nie muszę gnać na złamanie karku. Generalnie same plusy.

Jeżeli myślisz, że moja głowa nie mówi "śpij, gdzie wstajesz, tam jest zimno", to się mylisz. Mnie też się nie chce, na myśl o tym, że na zewnątrz jest 10 stopni zakopałbym się pod kołdrą i nie wychodził, a nie wsiadał na rower i blisko godzinę kręcił #roweremdopracy ;)


Ruch moją terapią

Zastanawialiście się kiedyś skąd wzięła się nazwa mojego bloga ? Szczerze powiem, że sam się nad tym zastanowiłem dopiero dziś.

Kiedy kilka lat temu rozpoczynałem przygodę z blogowaniem pomysł pojawił się sam, ale jest coś na rzeczy.

Ruch był moim zbawieniem od najmłodszych lat. Siedzą we mnie ogromne pokłady energii, które niewłaściwie ukierunkowane prowadzą do totalnej masakry. O tyle o ile brak ruchu dziś kończy się ewentualną sprzeczką z Żoną i czasem obrazą na cały świat, o tyle w młodszych latach powodował realne kłopoty. W ten oto sposób broiłem na potęgę, tak bardzo, że czasem Rodzice nie byli w stanie sobie ze mną poradzić ;)

W żaden sposób się z tej kolei rzeczy nie cieszę, nie jestem dumny z rozrabiania. Chciałem podzielić się z Wami porannym przemyśleniem. Nie walczcie z nadmiarem energii, nie doszukujcie się u siebie zaburzeń. Ukierunkujcie go właściwe, a być może Wy, albo Wasze pociechy na tym skorzystacie ;)

Pozytywnie ! :)

Tak właśnie rodzi się pasja !


Czasem to impuls, a niekiedy kwestia wielomiesięcznych rozmyślań. Należy do tego dodać odrobinę szczęścia i chęci i już nowa miłość mogła zostać zaszczepiona !

Bywa, że zainteresowania przejmujemy od Rodziców, znajomych, ale często, tak jak w moim przypadku łapiemy bakcyla od zupełnie obcej osoby.

W taki oto sposób zaraziłem się pasją do rowerów szosowych.


Pewnego dnia przeglądając czeluści internetów, przewijając metry ściany na fejsbuniu trafiłem na link. Generalnie w triatlonie nie startuję, a ten był o Diablaku, czyli generalnie temacie zupełnie dla mnie odległym i na tą chwilę niedostępnym. Coś mnie jednak przekonało, kliknąłem i było po mnie.

Tekst znalazłem na blogu Joanny Jabłczyńskiej, niezniszczalnej kobiety, którą podziwiam za to, co robi ! Napisała relację o tym, jak podeszła do tematu, oraz jak zmierzyła się z tym nieludzkim dystansem. Ale w sumie nie sam tekst mnie przekonał - wpadłem po uszy kiedy zobaczyłem film, poczułem pozytywną energię i coś we mnie przeskoczyło ! Musiałem mieć szosę ! :) 

Rozpocząłem poszukiwania rozwiązania, które pozwoliłoby mi jeździć, jednocześnie nie puszczając mnie z torbami. I tak oto trafiłem na kolejną pozytywną duszę, która rozumie co się dzieje w głowie człowieka zarażonego przez pasję ! Michał (blog : Rusz Tyłek), kiedy usłyszał o moim pomyśle oznajmił mi, że za symboliczne 100 zł odda mi swojego klasyka. Pomógł mi odkopać go z piwnicy, umyć, oddał w moje ręce, chociaż widać było, że nie jest Mu lekko ;)



Kilka dni czyszczenia, regulacji, dopieszczania i już mogłem latać ! Tak, latać, inaczej tego uczucia nie można określić :)

Tak właśnie rodzi się pasja, dokarmiana przez genialnych ludzi, którzy nas otaczają !


Pozytywnie ! :)



TomTom Runner 2 Cardio + Music - test, opinia, zdjęcia !

Przed Wami kolejna odsłona zegarka marki TomTom. Tym razem wersja Runner 2 Cardio Music.

Dzięki współpracy z marką miałem już możliwość używania wersji Multisport, dość długo używałem również poprzedniej wersji Runner, którą zresztą opisałem -> TUTAJ.

Długo zabierałem się do napisania tego testu, recenzji, nazwijcie to jak chcecie. Tekst powstał 9 miesięcy po tym, jak pierwszy raz włączyłem zegarek, czyli można swobodnie powiedzieć, że wręcz urodził się i wynika bardzo mocno z praktyki i doświadczeń obcowania ze sprzętem.


Wszystkie przemyślenia wynikają z użytkowania, a zdjęcia pochodzą z okresu, kiedy go użytkowałem.


ZACZYNAMY !

Runner2 vs Spark ... 

To najczęściej zadawane pytanie w odniesieniu do zegarka. Pytacie czym się różnią te dwie wersje ? Biegnę odpowiedzieć ! Nie różnią się technicznie niczym. Wersja Spark sprzedawana jest w kartonowym pudełku i nie dostaniemy jej od razu z kolorowym paskiem. Jeżeli chodzi o wygląd, funkcje, działanie, to identyczne zegarki !

Tyyyyle wersji !

Na pierwszy rzut oka wydaje się ich wiele, ale to proste !

  • Runner 2 - najprostsza, najtańsza wersja, bez muzyki i pomiaru tętna z nadgarstka
  • Runner 2 Music - półka wyżej, bez tętna, z muzyką
  • Runner 2 Cardio - wersja zawiera już pomiar tętna, ale nie ma jeszcze muzyki
  • Runner 2 Cardio Music - najmocniejsza wersja z pomiarem tętna z nadgarstka, oraz muzyką i słuchawkami. 
Oprócz tego wersje nie różnią się niczym więcej. Pozostałe opcje są identyczne a zegarki są równie zajebiste ! :) 

Czy faktycznie dobrze został sprawdzony ?!

Tak jak wspomniałem z tą wersją obcowałem przez 9 miesięcy i wydaje mi się, że poznaliśmy się całkiem dobrze. Runner 2 jest stworzony do wielu dyscyplin, więc tak go właśnie sprawdzałem. Biegałem z nim na treningach biegowych, przebiegłem kilka maratonów, biegów przeszkodowych, jeździłem na rowerze MTB, szosie, jeździłem na rolkach, morsowałem, pływałem, skakałem na trampolinie ... sądzę, że dałoby się jeszcze wymieniać, tylko po co ? :) 

Jako ciekawostkę dodam, że dodatkowo drugi egzemplarz testowała moja Żona, a większość znajomych wokół mnie zaraziła się tym zegarkiem i również poniekąd stała się moimi testerami ;) 

TomTom Runner 2 zamontowany w uchwycie na kierownicy podczas deszczowej wyprawy.

Technicznie wygląda to bardzo dobrze ... 

Wspomniałem o jego przystosowaniu do wielu dyscyplin. Tak jest rzeczywiście, Runner 2 stworzony jest do biegania (na zewnątrz i po bieżni), jazdy na rowerze (zwykłym, oraz wewnętrznym), pływania, wizyt na siłowni. Oprócz tego posiada tryb freestyle, który nada się do pozostałych, wyżej nie wymienionych, oraz zwyczajny stoper.
Sprzętowo również dostosowany jest do sportów. Dla dokładnego pomiaru podczas jazdy na rowerze możemy podpiąć bezprzewodowo czujnik kadencji na korbę, oraz prędkości koła na szprychy i widelec. Oprócz tego znajdziemy również czujnik tętna na klatkę piersiową, w przypadku, gdy np, mamy zegarek zamontowany na kierownicy roweru. Jak dla mnie super ! :) 

Bateria według producenta trzyma 11 h. Z mojej praktyki wynika, że spokojnie wytrzyma 11,5 h rowerowej wycieczki i da się go jeszcze używać dzień w trybie zegarka. W czasie używania na rowerze korzystam z pauzy kiedy się zatrzymuję i przejeżdżam dystans około 150 - 200 km, więc macie mniej więcej pogląd jak jest eksploatowany. Oczywiście przy tak długim czasie nie używam muzyki i czujnika tętna. Przy włączonych wszystkich bajerach bateria wytrzyma koło 4 h.
Pojawia się często pytanie, czy można podłączyć Power Bank. Jeżeli zrobimy to w trakcie, zegarek zrestartuje się przerywając nam trening, jeżeli zrobimy to przed jego rozpoczęciem, spokojnie możemy go używać !

TomTom Runner 2 na Barbarian Race

Oprócz tego mamy w nim  to, co znamy już z poprzednich wersji zegarka. Szybki GPS z protokołem Glonass, oraz Quick GPS. Mamy wymienne paski, wibrację, podświetlenie (co ciekawe, aby je włączyć wystarczy zasłonić ekran). 

Z ciekawych opcji, które pojawiły się w Runner 2, to monitorowanie aktywności codziennej. Mamy do wyboru zliczanie kroków, dystansu, kalorii, czasu aktywności, a także przy włączeniu opcji - całodzienne analizowanie tętna (zegarek co jakiś czas włącza czujnik i wykonuje pomiar). Dodatkowo pojawił się pomiar snu, zegarek wyczuwa bezruch i rejestruje go jako odpoczynek nanosząc na wykres. Jedna z aktualizacji wprowadziła również informowanie o osiągnięciu wcześniej zakładanego celu. 

Zgrywanie danych odbywa się poprzez kabel, lub poprzez bluetooth w telefonie. !

TomTom Runner 2 na Orlen Warsaw Marathon


Gra muzyka !

Ta funkcjonalność dość mocno Was ciekawi i nurtuje. Zegarek ma wbudowane 3 GB pamięci na muzykę. Pozwala na sparowanie ze słuchawkami działającymi w standardzie bluetooth 4.0 i odtwarza to, co wrzucimy do zegarka. Nawigacja po utworach odbywa się poprzez przytrzymanie przycisku głośności, lub od ostatniej aktualizacji przez przejście do ekranu sterowania odtwarzaczem. Ogólnie jakość muzyki ze słuchawek TomTom jest całkiem przyjemna. Czysty dźwięk, dobre podbicie basu, wygodne zakładanie.




Treningowo !

Tak samo jak wersja Runner posiadała opcje różnych treningów, tak samo Runner 2 posiada takowe. W ramach każdego rodzaju sportu znajdziemy opcje, z nim związane. Możemy założyć cel związany z czasem, tętnem, odległością i być informowani o przekroczeniu wartości, albo ułożyć cały trening interwałowy i być informowanym przez zegarek o przejściu do następnego etapu. Warto tutaj wspomnieć, że oznaczenie międzyczasów nie wymaga klikania przycisku, a wystarczy tylko przesłonić ekran ręką i zegarek odbije nam międzyczas !. 



PODSUMUJMY

Koło 9 miesięcy dało mi możliwość przebiegnięcia z nim blisko 1000 km, przejechania na rowerze blisko 4000 km, reszty dyscyplin nie podsumowywałem. Oprócz tego przeżywał zimną wodę podczas morsowania, słoną wodę morską, oraz dawał radę jako zegarek w życiu codziennym. Paski są wytrzymałe, a zmieniam je tylko dlatego, lubię kolory i nie mogę się zdecydować na jeden. Szczerze mogę polecić, a w razie czego ... wiecie gdzie mnie szukać ! :) 

Macie jakieś pytania, coś nie jest jasne ? Pytajcie, odpowiem z miłą chęcią ;) 
A może dodalibyście coś od siebie ? :) 


TomTom Runner 2 - tygodniowy wynik

TomTom Runner 2 - brudny po Runmageddon'ie